Aktualności i nie tylko
Wsłuchany… Fotografia Janusza Nowackiego

Przyszedł Janusz. Janusz Nowacki. – Od razu ukląkł na środku pokoju, z ręczniczków zaczął odwijać swoje najnowsze, jakkolwiek kilka lat realizowane ! – zdjęcia.

– Wiesz, że drzewa nie umierają stojąc ? Nie dęby – kontynuował, rozkładając na podłodze fotografie w czarnych ramkach, 30 x 40 cm . – Jeździłem jakiś czas do Rogalina. Zaniemówiłem na widok tych starych dębów. One powalone rozsypują się, wsiąkają w rozlewiska, gdy Warta występuje. Pomyślałem, że zbuduję im „fotograficzne macewy”. Zabierałem do samochodu lustra. Cały ten proces ich odchodzenia w nich się odbijał. Zobacz tu – pokazuje wbite z podmokły grunt lustra, albo tu – wskazuje na lustra płasko na ziemi położone, albo tu … musiałem uciekać, woda szła gwałtownie.

Nie mogłam się powstrzymać, by tego aktu prezentacji umierających dębów nie uwiecznić, nie sfotografować. Skuliłam się pod stołem i nie tylko, że z zapartym tchem słuchałam jego opowieści, nie tylko, że wzruszył mnie czuły sposób traktowania każdego ze zdjęć, ale też bałam się uronić jakiegokolwiek momentu z tego naprawdę niebywałego zupełnie spotkania.

Z Januszem znamy się od – nie policzę teraz ilu lat ? Trochę ich minęło, od momentu, gdy pojawiłam się – ja, jeszcze licealistka – na Konkursie Poetyckim „O Beret Od Nowy” w Klubie Studenckim OD NOWA. W jego siedzibie już w ZAMKU (Pałacu Kultury). Poprzednia siedziba to kulturotwórcze (w latach 50. – 60. minionego wieku) na mapie Poznania miejsce, przy ul. Wielkiej.

Otrzymałam w tym Konkursie nagrodę, polegającą na powielaczowym druku tomiku. Jedną z osób gorąco zainteresowanych moim „wierszowaniem” był wtedy właśnie Janusz Nowacki.

(Po latach, gdy nie mogłam w swojej dokumentacji odnaleźć owej pierwszej poetyckiej witryny pt. „Poszukiwanie”, okazało się, że ma ją – z dedykacją, którą wtedy wpisałam – właśnie Janusz). Dostałam więc ksero swoich wydawało się utraconych wierszy … I to on wprowadził mnie w świat fotografii, w dokonania m.in. legendarnych: Jana Bulhaka i Fortunaty Obrąpalskiej, z którą udało mi się rozmawiać dla „Kroniki Miasta Poznania” na kilka lat przed jej śmiercią w 2004 roku. On był przewodnikiem po działalności nieistniejącej już Galerii PTF przy ul. Paderewskiego.

To także Janusza albumy „RAZEM’ 81” oraz „TWARZE JAZZU” (album dedykowany rodzicom), przechowuję na swoich półkach. Do jednego i drugiego co jakiś czas powracając. W pierwszym znajduję kadry budzące zazdrość, myślę każdego fotografa. Przecież na uroczystościach odsłonięcia pomnika i tablic upamiętniających na pl. Adama Mickiewicza poznański robotniczy bunt z 1956 roku – w dniach 27 i 28 czerwca 1981 roku pracowały chyba nawet setki fotoreporterów. A jednak właśnie jego kadrowanie pokazało nieporównywalną z innymi zdjęciami przestrzeń i natężenie emocji czasu, gdy byliśmy wszyscy obok siebie, razem. Zderzał w oglądzie wydarzenia plany najdalsze, najogólniejsze, czysto zamykane, z planami detalicznymi. Był właściwie w każdym miejscu, z którego obserwowano wydarzenia na Placu przed Uniwersytetem. Na dachach domów, na prywatnych balkonach. Patrzył oczyma wszystkich zebranych i każdego z osobna, także oczyma małego chłopca siedzącego na stołku na samotnym balkonie w ścianie budynku, na którego dachu pomiędzy antenami telewizyjnymi stali – jak wspomniałam – świadkowie historycznych uroczystości.

Otwieram czasami ten album i zastanawiam się kim i gdzie jest dzisiaj ten chłopiec z balkonu zarejestrowanego przez Janusza ?…

Gdy przekładam strony z portretami wyśmienitych jazzmenów – wręcz słyszę Ellę Fitzgerald (zdjęcie z 1965 roku), czuję napięcie Adama Makowicza (zdjęcie z 1968 roku), odbieram skupienie Louisa Hala Nelsona (zdjęcie z 1971 roku) i przyznaję w pełni rację organizatorowi Festiwali „… All that Jazz …” , komentatorowi muzycznemu Dionizemu Piątkowskiemu, że “… Janusz poza rytmem techniki poddaje się czarowi chwili, by jednym strzałem zamknąć w martwej ciszy ten jeden jedyny moment. On pisze swoje fotografie, tak jak zabiegany improwizacją, bawi się jazzman. Wie w jakim kierunku zmierza, wie czym ten karkołomny chorus (efekt gitarowy należący do grupy efektów modulacyjnych – dop. GB) musi się zakończyć i czuje, że jest w środku tej kłębiącej się nuty. To jest sztuka ! Ale to jest także dar.”

Tu od razu dodam, że Janusz Nowacki pasjonował i pasjonuje się jazzem. Że uwielbia górskie szlaki i nurkowanie, że potrafi zafascynować się malarstwem i wtedy ono też ma odbicie w jego postrzeganiu fotografowanych obiektów, pejzaży (vide fotografia „ŻÓŁTA CHMURA” – inspiracja obrazem Józefa Czapskiego). Jest po prostu zanurzony we wszystko co robi, z fotografię na czele.

Kocha Poznań. Nieprawdopodobne wręcz obrazy miasta powstały w cyklu „POZNAŃ – IMPRESJA ZIMOWA”. To moje „rozliczenie się” z miejscem mojego życia i pracy – wyznaje.

W katalogu Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej i Centrum Animacji Kultury w Poznaniu – organizatora w tym roku II Wielkopolskiego Festiwalu Fotografii im. Ireneusza Zjeżdżałki* „Moja Wielkopolska 2014” znajduję notę Andrzeja Niziołka (niejednokrotnie już pisał o twórczości Janusza Nowackiego), traktującą w skrócie, ale z wypunktowaniem bodaj najważniejszych etapów fotograficznej drogi Janusza.

Opieram się tu na niej:

– Janusz Nowacki, rocznik 1939. W fotografii debiutował w 1964 roku. W latach 1973-1992 był instruktorem w Pałacu Kultury w Poznaniu. Animował życie fotograficzne w Wielkopolsce poprzez program Warsztatów Fotograficznych (zapoczątkowanych w Opalenicy – dop. GB).

Od połowy lat 80. jeden z wyróżniających się przedstawicieli polskiej fotografii pejzażowej, szczególnie o tematyce tatrzańskiej. Założyciel i kurator Galerii Fotografii „pf” w Centrum Kultury ZAMEK w Poznaniu, którą kierował w latach 1992-2004.

Należał do głównych inicjatorów i najważniejszych twórców lobby fotograficznego w nowych warunkach Polski po roku 90. XX wieku.

Autor trudnych już dzisiaj do zliczenia wystaw indywidualnych w kraju i za granicą oraz uczestnik wielu zbiorowych wystaw fotograficznych. Członek Honorowy Związku Polskich Artystów Fotografików i ST Fotoklubu RP.

Jego fotografia – opisuje Andrzej Niziołek – jest otwarta, ale nie naskórkowo czy tymczasowo. Ma w sobie nieczęstą już jakość, jaką jest schodzenie w głąb siebie i świata. Jakość osiąganą przez wsłuchanie, a nie w krzyczenie. A przecież nie przekracza konwencji czasu, stylu, epoki. Nie musi. Nie potrzebuje się martwić o to, co nowego wymyślić i stworzyć. Osiągnął w swojej sztuce wewnętrzną wolność.

Gdy pytam Janusza, jakie zdjęcia zrobiły na nim największe wrażenie ? odpowiada od razu:

– Henri Cartier-Bresson, wystawa RODZINA CZŁOWIECZA – Poznań 1960. Na tej samej wystawie Ansel Adams.

Obejrzałem wystawę samotnie. Nazwiska mnie nic nie mówiły. Niemniej w pamięci utrwaliły się zdecydowanie te dwie fotografie. Owoce samej wystawy dały znać o sobie później. Katalog kosztował 100 zł, ale stał się podręcznikiem do nauki fotografii. Sam Ansel Adams stał się guru mojej fotografii w ogóle. Jego warsztat, rozpiętość tonalna, ulotność chwili i traktowanie negatywu jako partytury…

Byłem przecież samoukiem oraz outsiderem, od początku zaistnienia w kręgach PTF, a w szczególności po rozpoczęcia pracy w Pałacu Kultury.

Zupełnie też wtedy nie przypuszczałem, że po 40. latach zrobię wystawę Henri Cartier-Bressonowi we własnej galerii !

Późnej ważny był dla mnie Krzysztof Kieślowski. Od filmu „Robotnicy 70”. Jego pytania.

Gdy dociekam czym dla niego jest fotografia ? – zastanawia się. Po chwili mówi:

– Potrzebą kontaktowania się z ludźmi poprzez ciszę obrazu fotograficznego.

Chciałbym „usłyszeć” odpowiedź znających mnie i moje fotografie.

– A co w fotografii jest najistotniejszego ? – dopytuję, nie bez i profesjonalnego zainteresowania.

Odpowiedź pada zwięzła: – Redukcja rzeczy zbędnych.

Grażyna Banaszkiewicz

(zdjęcia autorki)

* Ireneusz Zjeżdżałka (1972–2008) – polski fotograf, kurator, krytyk i redaktor naczelny „Kwartalnika Fotografia”. Mówił: – Zawsze moją uwagę przyciągały  miejsca zawierające w sobie skumulowany czas. I choć raczej unikałem bezpośredniej obecności człowieka, to jednak zawsze pojawiał się jakiś jego ślad.

Janusz Nowacki
LUSTRA PAMIĘCI
Galeria Miejska w Mosinie
10 lipca – 28 sierpnia 2015

Janusz Nowacki

RAZEM ’ 81

DRUGI KROK REWOLUCJI SOLIDARNOŚCI

Wydawnictwo Miejskie POSNANIA

Poznań 2011

Janusz Nowacki

TWARZE JAZZU

Fotografie z lat 1964-1973

Wydawca: Związek Polskich Artystów Fotografików

– Okręg Wielkopolski

Poznań 2012

WARSZTATY FOTOGRAFICZNE

Janusza Nowackiego

Redakcja: Waldemar Śliwczyński

Wydawca: Wojewódzka Biblioteka Publiczna i Centrum Animacji Kultury

Poznań 2014


Autor: naturalnie
Naturalnie... dla zdrowo myślących
Omówienie polityki prywatności

Ta strona korzysta z plików cookie, abyśmy mogli zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o plikach cookie są przechowywane w Twojej przeglądarce i wykonują takie funkcje, jak rozpoznawanie Cię po powrocie do naszej witryny i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.