Zawsze z ciekawością oglądam fotograficzne ekspozycje na stelażach ustawionych przy Krakowskim Przedmieściu narożnik ul. Karowej lub krok dalej, na skwerze ks. Jana Twardowskiego w Warszawie. Nazywam te, za każdym razem wciągające mnie niezmiernie opowieści
o jakimś skrawku naszej przeszłości: „Historią na ulicy”.
– Wato przebiegając przez przejście prowadzące od Hotelu Bristol, alb zmierzając w jego kierunku, na kilka chwil przystanąć i wglądnąć w fotograficzny dokument pokazujący jaką drogę przebyliśmy od tragicznych wydarzeń II wojny światowej, do realiów Polski dzisiaj.
Jednak w trakcie ostatniego pobytu w Warszawie znajomi poprowadzili mnie kilka kroków dalej, do Domu Spotkań z Historią, przy ul. Karowej 20, do tamtejszej sali wystawienniczej.
– Na czarno-białych zdjęciach w ciągu gablot, również wielkoformatowych podpiętych pod sufitem, zobaczyłam obraz Warszawy wydobywającej się z ruin. Lata 1945-1955.
Odgruzowywanie, pogrzeby, ogłoszenia o poszukiwaniach bliskich, proces „bikiniarzy” – czyli młodzieńców, którzy nosili się zachodnio, w dobrych modnych marynarkach („jak żywi” z opowiadań Marka Hłaski i Leopolda Tyrmanda !), zatłoczone platformy tramwajów… Manifestacje, pochody. 
Ale też kwiaciarki, przemykające gruzami zakonnice, pościele suszące się na pozostałości ulic i podwórka, rodzina przy stole na piętrze domu bez ściany (otwarty widok na ulicę !), chłopcy łowiący ryby na tle poharatanego wojną Mostu Kierbedzia, milicjant zamaszyście
i zdecydowanie kierujący ruchem pojazdów na skrzyżowaniu, wielbłąd jako reklama bazaru Różyckiego, sklepik: Nuty i Książki, pary zakochane, pary tańczące na festynach, matki na ławeczka z typowymi dla tamtego okresu wózkami; dzieci, kozy, koty, gęsi, ale też pozująca modelka (w kreacji jak z obecnego żurnala!), malarka przysiadła na stołeczku, szkicująca obraz stolicy powracającej do życia.
Wielka amplituda emocji, obraz tych, którzy tu licznie przybywali, by z niedobitkami rdzennych Warszawiaków budować stolicę,
by z nadzieją wchodzić w nowe życie. Tak, tchnie z tych zdjęć – mimo obrazu ogromnych zniszczeń, nadludzkiego trudu i niekiedy nie do pohamowania rozpaczy, wielka nadzieja, tchnie solidarność. Przecież to oni wszyscy, zanim powołano do życia Biuro Odbudowy Stolicy, zanim ogłoszono hasło: „Cały naród buduje swoją stolicę”, tę stolicę z ruin wyłuskiwali. I to naprawdę z zupełnych zgliszczy, ruin. – Czytam bowiem przy jednej z gablot notę, że:
„W 1945 roku tylko 16% mieszkań na lewym brzegu nadawało się do ponownego zamieszkania”.
Skąd się brała ta nadludzka siła, wiara, determinacja? Kim byli ci ludzie? Czy jest ktoś, kto odnajduje jeszcze dzisiaj siebie na tych fotografiach ?
Autorzy zdjęć przedstawionych na wystawie to – cytuję za informatorem – najbardziej znani polscy fotoreporterzy: Stanisław Dąbrowiecki, Zdzisław Wdowiński, Jerzy Baranowski, Jan Tymiński, Mariusz Szyperko, Karol Szczeciński i wielu innych.
„Niektóre [zdjęcia] odkrywamy w archiwum dopiero teraz, a jeszcze inne trafiają do nas od dzieci i wnuków fotografów prasowych” – piszą kuratorki ekspozycji Katarzyna Madoń-Mitzner, zastępca dyrektora Domu Spotkań z Historią oraz Anna Brzezińska-Skarżyńska, redaktor naczelna PAP Foto.
Do wystawy włączono również prace fotografów, którzy przyjeżdżali do Warszawy z innych krajów: Juliena Brayana, Henriego M. Cobba, Johna Vachona, Władysława Sławnego.
Zagraniczni twórcy, w odróżnieniu od warszawskich reporterów, często opowiadających historię pojedynczych osób. Dokumentowali stolicę w czasie świąt, znaczących wydarzeń historycznych, demonstracji i parad. Dzięki temu wystawa staje się wielowarstwowa. Dochodzą w niej do głosu różne grupy społeczne. Mamy obraz poszerzony, zobiektywizowany. Obraz – powtarzam – mocno poruszający.
—
Do przytoczonych zdjęć spisuję dane z ekspozycji:
1/ Warszawa 1946, fot. PAP/Jerzy Baranowski – Kobieta wieszająca pranie na sznurach rozciągniętych pomiędzy balustradami wiaduktu Pancera (Nowego Zjazdu). Za kobietą widoczna balustrada, w poprzek jezdni zabezpieczająca wysadzony fragment wiaduktu łączącego przed wojną pl. Zamkowy z mostem Kierbedzia. Powyżej zespół kościoła
św. Anny oraz dawnego klasztoru Benedyktynów (przed wojną Muzeum Przemysłu i Rolnictwa) w trakcie budowy. Pomiędzy kościołem
a dzwonnicą widoczna kamienica na rogu ul. Miodowej i Koziej.
2/ Warszawa, fot. PAP/Bolesław Miedza – Reklama była dźwignią handlu już w latach 50.
Sklep, który tak pomysłowo się reklamował, mieścił się na popularnym przez lata warszawskim bazarze Różyckiego. Scenka
z pl. Konstytucji. Data zdjęcia nieznana.
3/ Warszawa, 4 stycznia 1947, fot. PAP/Jerzy Baranowski – Pogrzeb gen. Karola Świerczewskiego ps. Walter. Kondukt żałobny na Krakowskim Przedmieściu, w tle Plac Staszica. Na pierwszym planie figura Chrystusa stojąca przed Kościołem pw. św. Krzyża.
Po lewej – ruiny kamienic przy Krakowskim Przedmieściu 6 i 7. Pod nimi modernistyczne kamienice na rogu ul. Kopernika
i ul. Bartoszewicza.
4/ Warszawa, czerwiec 1948, fot. PAP/Stanisław Dąbrowski – Plac Zbawiciela, tramwaj z doczepionym dodatkowo wagonem-platformą.
Po lewej kościół pw. Najświętszego Zbawiciela.
—
I polecam wystawę, towarzyszące jej wydawnictwa, także chwilę w kawiarence Domu Spotkań z historią. Ona też jest podróżą w czasie …
Grażyna Banaszkiewicz
(zdjęcia autorki i materiały prasowe)
Autor: naturalnie