Refleksyjnie
Rozterki Pani Barbary

Tytułowy bohater i narrator zarazem – pan Hubert vel Barbara Radziwiłłówna – prowadzi swój mały interes na Śląsku. Kołysze się pomiędzy legalnym małym biznesem oraz nielegalnym paserstwem i handlem. Radzi sobie jak może, ale u progu III Rzeczpospolitej interesy nie idą najlepiej. Zasadniczo prowadzi lombard w którym biedota zastawia co się da. Jego dom pełen jest bibelotów i sprzętów po które już nikt nigdy się nie zgłosi. Prowadzony przez tytułowego jegomościa fast food z zapiekankami sprzedawanymi ze starej kampingowej przyczepy plajtuje, a sam pan Hubert nie wie co dalej ze sobą począć. Ima się różnych zajęć, okradając nawet okoliczny cmentarz ze starych zniczy i chryzantem.

To co w książce godne jest uwagi, to język narracji. Pełen barwnych opisów rzeczywistości widzianych okiem człowieka, któremu wydaje się, że jest mafiozem i polskim sarmatom końca XX wieku jednocześnie. Miejscami wulgarny język miesza się z dewocją, stąd tytułowy bohater wyrusza na pielgrzymkę życia do Lichenia. Wszystko utrzymane w atmosferze groteski. Dzięki temu autor – Michał Witkowski – nieraz bardzo trafnie opisuje wady i przywary współczesnych Polaków, dla których życie kręci się wokół mniejszych pieniędzy i większych marzeń o bogactwie. To właśnie zespolone elementy przestępczego slangu, śląskiej gwary i staropolszczyzny sprawiają, że książkę czyta się wyśmienicie. Ma się wrażenie, że autor jest na tyle utalentowany, że byłby wstanie przerobić książkę skarg i zażaleń z mięsnego na połyskująca humorem powieść.

Przemysław Figiel

06.09.2008.


Autor: naturalnie
Naturalnie... dla zdrowo myślących
Omówienie polityki prywatności

Ta strona korzysta z plików cookie, abyśmy mogli zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o plikach cookie są przechowywane w Twojej przeglądarce i wykonują takie funkcje, jak rozpoznawanie Cię po powrocie do naszej witryny i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.