Dla elit
Rozpusta wielka!


– Panie Baczyński, telefon do pana…
Kiedy czytam ten wers Wisławy Szymborskiej, niczym w fotoplastykonie widzę tamte kadry.
Od rana pani Haneczka przemieszczając się niemal bezszelestnie roznosiła po pokojach śniadania. Większość bowiem z zatrzymujących się tutaj „rytualnie” w tym samym czasie (ja bywałam tam rok w rok – od polowy lat 70. do 1981r.), na przełomie września i października, czasami w marcu. – I już na tych stronach o tym kiedyś wspominałam.
Większość z nas lubiła po prostu poranki nieco leniwe lub intensywnie skupione przy maszynie do pisania…
Na obiady w stołówce „pod schodami” przybywaliśmy niemal wszyscy, a na kolacje niemal gremialnie. Rozemocjonowani zdarzeniami mijającego dnia, planami na długi wieczór… Dystyngowanie, z powagą schodził Juliusz Owidzki, ówczesny dyrektor Teatru Polskiego Radia, znakomity reżyser słuchowisk radiowych, człowiek wnikliwej, rozległej wiedzy. Trzepotliwie, dopalając papierosa, w górę unosząc charakterystycznie wskazujący palec lewej dłoni, ze słowami: Nie wyobrażacie sobie państwo.., czy możecie sobie państwo wyobrazić?! – Wisława Szymborska.
No właśnie, cała ta opowieść tak naprawdę jest o Niej.
Pod oknem stał wtedy długi, tak po góralsku zrobiony drewniany stół. Siedziałam plecami do okna, mając przed sobą całą salę. U szczytu stołu, po lewej Juliusz Owidzki, obok – vis a vis mnie, a tyłem do sali, pani Wisława. (Miejsca rozdzielała młodziutka pani kierownik „Astorii”, pani Kasia).
Dodam jeszcze, że był to stół usytuowany najbliżej kuchni! Przy schodach wisiał na ścianie aparat telefoniczny. Wspomniana pani Haneczka krążyła od kuchni do bezustannie niemal dzwoniącego w porze kolacji telefonu, przywołując kolejne osoby: Pani…, panie…, telefon do pana.
Dom Pracy Twórczej „ASTORIA” w Zakopanem, właściwie już na krańcu Zakopanego, przy Drodze Do Białego, powraca w różnymi watkami w różnych wierszach Wisławy Szymborskiej. To było jedno z jej ulubionych wypoczynkowych miejsc. Tam zastała ją wieść, że oto jest Laureatką Nagrody Nobla w 1996 roku.
I słyszę ten przywołujący ją głos: Pani Wisiu! Telefon do pani… A potem – we wszystkich gazetach widzieliśmy zdjęcia Wisławy Szymborskiej zaskoczonej bardzo przekazaną jej wiadomością.
Stamtąd – jak wspomina wieloletni sekretarz Wisławy Szymborskiej, obecnie prezes Fundacji imienia poetki, Michał Rusinek – przywiozła większość ostatnich swoich wierszy, w każdym razie, jak oznajmiła mu po powrocie do Krakowa, gdy układała już tomik „Wystarczy”: Dwa wiersze zaczęte – nieskończone, jeden skończony – nie zaczęty…

Mistrzyni przewrotności, przekory, bezustannych dociekań, świadomości, że nic na tym świecie, poza samym aktem życia, nie ma jednego wymiaru, ostatecznej definicji.
Wystarczał jej każdy pretekst z zakresu lektur (czytała, co popadło…), zdarzeń, rozmów, by wchodzić w obszar poetycko-filozoficznych rozważań.

– Wszak pisała z humorem, że nie ma rozpusty większej niż myślenie. – Mówiła w trakcie uniwersyteckiej na UAM sesji „Spotkanie z Doktor Wisełką”* profesor Anna Legeżyńska, autorka znakomitej monografii Wisławy Szymborskiej, wydanej tuż przez przyznaniem Jej Nobla.
Prymat myśli nad czuciem, pochwała możliwości rozumu, to jak wiadomo podstawa filozofii heraklitejsko-sokratejskiej i arystotelesowskiej. Wieńczy ją kartezjańskie: Cogito ergo sum – pojmowane jako dyrektywa poznania, co i zasada istnienia świata.
W ładzie i wzajemnym uwarunkowaniu wszystkich bytów Szymborskiej bliższy niż sam Kartezjusz byłby racjonalizm rozumiany szeroko jako odmiana światopoglądu opartego na rozumowej analizie danych zebranych w akcie zmysłowego odbioru świata.
Ten rodzaj racjonalizmu ceni rozum lecz go nie absolutyzuje i dopełnia zebraną przez człowieka empiryczną wiedzę o świecie. W konsekwencji więc ów racjonalizm ma charakter otwarty, dynamiczny, bo wiedza nie pozostaje niezmienna. Przeważnie nieustannie wymaga rewizji i aktualizacji.
Jeśli tedy nazwiemy Szymborską poetką-racjonalistką, to z tym właśnie niezbędnym zastrzeżeniem, że jej umysł krytyczny nie pozwala na jakąkolwiek dogmatyzację zdobytej mądrości.
W noblowskim przemówieniu uczyniła z tej myśli motyw główny. Cytuję: – Wysoko cenię sobie dwa małe słowa „nie wiem”. Małe, ale mocno uskrzydlone, rozszerzające nam życie na obszary, które mieszczą się w nas samych i obszary, w których jest zawieszona nikła ziemia.

W noblowskim przemówieniu Szymborska mówiła dalej, że owo „nie wiem” przywiodło do Nobla zarówno Alberta Einsteina, jak i jej rodaczkę – Marię Skłodowską-Curie.

W jakimś stopniu zadawała pytania, snuła filozoficzne dociekania w imieniu każdego z nas. Tak się przynajmniej czuliśmy, czujemy – skoro w zawartych w, niektórzy podkreślają tylko ok. 350 wierszach, inni mówią wręcz: Mickiewicz wcale więcej nie napisał! … niedowierzaniach, „niewiarach”, wątpliwościach odnajdujemy własne niedowiary, „niewiary”, wątpliwości. Przecież Wisława Szymborska osiągnęła za życia (sic!) popularność, zainteresowanie niemal powszechne. „Nic dwa razy się nie zdarza…”, „Skazywać na ciężkie Norwidy…”, inne jej wersy weszły do tzw. powiedzeń obiegowych.

Michał Rusinek na wspomnianej sesji zagadnięty to, jak poetka pisała, opowiadał o jej staranie prowadzonym zeszycie, w którym przez wszystkie lata zapisywała swoje „pomysły na wiersze”. Niektórych niestety nie rozwinęła, nie obudowała skojarzeniami, rozmyślaniami, nie zamknęła formą wiersza. Dzisiaj są ciekawostką samą w sobie. Wspomniał taż, że najczęściej, gdy mówiła: – Ach, przez najbliższe dni niech pan nie przychodzi, nic się nie będzie działo…, to potem okazywało się, że jednak działo się… Wisława Szymborska dawała mu do przepisania swoje nowe wiersze. Wiersze, w których „porządkował przecinki”, gdyż poetka, odsłonił formę autorskiego zapisu, miała do przecinków stosunek swobodny…

Ciągle wiele mówi się i pisze (z rozszalałym krakowskim IPN włącznie !) o twórczości Wisławy Szymborskiej. Jeszcze więcej o niej samej. O jej życiu, przyzwyczajeniach, upodobaniach, zmilczeniach. Jej śmierć wydaje się czymś nierealnym. Ona sama wręcz zjawiskową. I jak to w takich momentach bywa, odzywa się też cała rzesza głosów ludzi „sprawiedliwych”, świat widzących tylko w jednym, własnym wymiarze.
Na poznańskiej uniwersyteckiej sesji te kwestie podjęła dr Monika Brzóstowicz-Klajn, która udostępnia tu fragmenty wystąpienia ”Szymborska i soc”:
– Nie ulega wątpliwości, że jej pierwsze dwa tomiki wierszy Dlatego żyjemy oraz Pytania zadawane sobie, zawierające razem 40 utworów z lat 1950-1954, reprezentują bez wątpienia poezję socrealistyczną i zarazem literaturę zaangażowaną. Owa postawa zaangażowania znajduje swój wyraz – moim zdaniem – nie tyle w samych najbardziej do poezji publicystycznej zbliżonych wierszach, pełnych podobnych do haseł agitacyjnych deklaracji, lecz w świadomym zamierzeniu łączenia tego, co publiczne, z osobistą perspektywą. Jak w utworze:

Nie dość

Nie dość, że serce po lewej stronie.
Uczę się myśleć, działać, mówić.
Słomka porywu krótko płonie.
Nie dość swą klasę rzucić. Trudniej
Jest żyć potrzebnie wśród ludzi.
Ciężki krok trzeci, czwarty, siódmy.
Niech lekkość wiersza was nie łudzi.

[…]
Wśród młodych ludzi był wtedy straszliwy głód życia. Odtworzenie tego czasu, tuż po wojnie, kiedy mojemu pokoleniu zawalił się cały świat, ze wszystkim, z moralnością, filozofią, etyką, kiedy zawaliło się człowieczeństwo, kiedy wyszliśmy z krwawej łaźni i trzeba było świat budować na nowo- nie, tego wszystkiego nie da się przekazać. Mnie się wydawało, że receptą na wydobycie się z tej całej katastrofy, również moralnej, jest utopia socjalistyczna.
[…]
Dorobek Szymborskiej z czasów socrealizmu, choć większości już skazany na zapomnienie, nie pojawiający się w kolejnych edycjach wyborów poezji poetki, jednak pozostaje ważny dla dziejów rozwoju jej talentu. Ujawniają się w nim już pewne cechy indywidualnej poetyki autorki Wielkiej liczby. Pośrednio przeglądając socrealistyczne publikacje poetki czytelnik może docenić w pełni, jak ważne dla literatury jest zachowanie subtelnego dystansu ironii i skupienie się na tym, co pojedyncze, widziane z indywidualnego punktu widzenia człowieka czy z równie pojedynczej , ale nieatropocentrycznej perspektywy przedmiotu lub zwierzęcia.
– Ta subiektywność ujęcia ma ocalającą moc zwłaszcza dla literatury zaangażowanej. Szymborska później rzadko komentowała aktualne wydarzenia poetyckimi tekstami, ale nie przekreśliła jednak sensu pisania tekstów zaangażowanych, o czym świadczą chociażby takie wiersze jak Fotografia z 11 września oraz Identyfikacja.
Gdy pisze o ofiarach ataku terrorystycznego na World Trade Center w Nowym Yorku, to zapewne właśnie doświadczenie uwikłania w socrealizm, czyli totalitarną kulturę gotowych odpowiedzi, podpowiada jej następujące zakończenie utworu:
„Tylko dwie rzeczy mogę dla nich zrobić
– opisać ten lot
i nie dodawać ostatniego zdania”.

Szymborska Wisława
Fotografia z 11 września (całość)

Skoczyli z płonących pięter w dół
– jeden, dwóch, jeszcze kilku
wyżej, niżej.
Fotografia powstrzymała ich przy życiu,
a teraz przechowuje
nad ziemią ku ziemi.
Każdy to jeszcze całość
z osobistą twarzą
i krwią dobrze ukrytą.
Jest dosyć czasu,
żeby rozwiały się włosy,
a z kieszeni wypadły
klucze, drobne pieniądze.
Są ciągle jeszcze w zasięgu powietrza,
w obrębie miejsc,
które się właśnie otwarły.
Tylko dwie rzeczy mogę dla nich zrobić
– opisać ten lot
i nie dodawać ostatniego zdania.

Mam przed sobą dwa tomiki: – jeden opisywany jako ostatni, przez samą poetkę przygotowywany, dopełniony wierszami z jej rękopisów, mozolnie wnikliwie odczytywanymi przez Ryszarda Krynickiego (wcześniej takiej poetycko-„detektywistycznej” pracy podjął się w stosunku do nie publikowanych dotąd wierszy Zbigniewa Herberta), i drugi, który ukazał się po tomiku „Wystarczy”, a jest zapisem zdarzenia niezwykłego.
27 stycznia 2009 roku w szczelnie wypełnionej wielbicielami poezji Szymborskiej krakowskiej Operze, poetce towarzyszył mistrz trąbki, światowej sławy jazzman – Tomasz Stańko. Tomik „Tutaj/Here” jest równolegle zapisem angielskich przekładów, każdego z odczytanych tam przez Wisławę Szymborską wierszy. Jest też – i to dokument niesamowity ! – dopełniony płytą CD, zapisem głosu poetki interpretatorki swoich wierszy oraz trąbki Tomasza Stańki, podejmującego muzycznych improwizacji na każdy z podjętych przez Wisławę Szymborską wątków.
Oba tytuły ważkie. Oba znacznie szerzej po lekturze wierszy odczytywane.
Tomik „Wystarczy” nie stawia żadnej kropki. Jest zaskakujący. Gęstością, mnogością doraźnych wątków, mnogością otwartych pytań. Zostajemy w uwikłanym jak nigdy dotąd świecie z zadaniem skorzystania z rozpusty myślenia !

Grażyna Banaszkiewicz

*Wisia, Wisełka – tak do poetki zwracali się najbliżsi, Wisełką nazywał ją mąż, Adam Włodek.
Wisława Szymborska przyjęła tylko jeden tytuł Doctora Honoris Causa, właśnie poznańskiego UAM. Przypomnijmy, że urodziła się w tych stronach, w – jak podkreślała – Prowent Bnin 2.07.1923r. – zm. 1.02.2012. w Krakowie.

Wisława Szymborska
TUTAJ / HERE
New Poems
Przekład: Clare Cavanagh
Wydawnictwo ZNAK
Kraków 2012

Wisława Szymborska
Wystarczy
Wydawnictwo a5
Kraków 2011


Autor: naturalnie
Naturalnie... dla zdrowo myślących
Omówienie polityki prywatności

Ta strona korzysta z plików cookie, abyśmy mogli zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o plikach cookie są przechowywane w Twojej przeglądarce i wykonują takie funkcje, jak rozpoznawanie Cię po powrocie do naszej witryny i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.