Refleksyjnie
Nieumiarkowanie

Nie chciałbym skupiać się tutaj na zdrowotnych efektach objadania się. Te może niektórzy czytelnicy odczują na własnej skórze, czego oczywiście nie życzę. Warto jednak skupić się na czymś więcej niż żołądku, zwłaszcza w tym świątecznym czasie.

Już samo słowo nieumiarkowanie ma szersze znaczenie niż obżarstwo. Dotyczy przecież nie tylko świata materii, ale i ducha. Tak na prawdę, to temu ostatniemu wyrządza niepowetowane szkody.

Mrocznym obliczem tego grzechu jest pijaństwo, które niepostrzeżenie przerodzić się może w zwykły alkoholizm. Chyba każdy z nas – czasem niestety na własnej skórze – doświadczył tego destrukcyjnego nałogu. A zaczynało się – tak jak w przypadku każdego innego grzechu – bardzo niewinnie. Szybko pojawiały się usprawiedliwienia: okazja, leczenie stresu, lepsze samopoczucie. Skąd my to znamy… łatwe wytłumaczenia – trudne dramaty. Nieumiarkowanie w tym wydaniu przez wieki było przyczyną wielkiej liczby dramatów. Niejednokrotnie ciągło za sobą biedę i przemoc. Jeszcze gorzej sprawa ma się z narkotykami. Warto zdać sobie sprawę, że pierwotnie niektóre z narkotyków stosowane były jako lekarstwa czy środki przeciwbólowe. Czasy się zmieniły i obraz pokłutego ćpuna z dworca już dawno przestał być stereotypem narkomana. Dziś nałóg ten dotyka również ludzi materialnie „ustawionych”, niejednokrotnie są to młodzi ludzie z tzw. „dobrych domów”. W krajach afrykańskich narkotyki stały się bardzo przydatnym „ogłupiaczem”, czyniącym z młodych ludzi, a nawet dzieci, maszyny do zabijania. Podobnie rzecz ma się z prostytucją.

U podstaw wszystkich nałogów leży przecież przekonanie, że uzależniony ciągle nad sobą panuje i w każdej chwili może powiedzieć dość. Niestety świat wrażeń i zmysłów pociąga. I przychodzi w życiu człowieka taki moment, że nawet jeśli chce, nie ma już dość siły, aby powiedzieć „nie”.

Nieumiarkowanie zagraża zatem przede wszystkim wolności człowieka. Okazuje się w pewnym momencie, że to, co samo w sobie złe nie jest – lampka wina czy kieliszek koniaku jeszcze przecież alkoholika nie czyni – staje się przyczyną zniewolenia nie tylko ciała, ale również umysłu.

Jedynym skutecznym antidotum na nieumiarkowanie jest zatem niezachwiana zdolność samooceny własnego położenia i nieustanna czujność. Właśnie owej czujności możemy sobie życzyć.

 

Piotr Chudziński

22.03.2008.


Autor: naturalnie
Naturalnie... dla zdrowo myślących
Omówienie polityki prywatności

Ta strona korzysta z plików cookie, abyśmy mogli zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o plikach cookie są przechowywane w Twojej przeglądarce i wykonują takie funkcje, jak rozpoznawanie Cię po powrocie do naszej witryny i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.