Grób niszczeje w obcym kraju,
Wzgórek zapadnięty, krzywo stoi brama.
Gdzie są ci, którzy znali zmarłych?
Smutne jest być zapomnianym i zaginionym.
Wnukowie żyją rozproszeni,
Muszą teraz myśleć o sobie samych,
Któż ma jeszcze czas na pamięć
I wolną chwilę, by uronić łzę?
Grób niszczeje w obcym kraju,
Ostatni, którzy go doglądali, są pogrzebani,
A ten, który u kresu swoich dni tablicę tę przeczyta,
Nie dowie się już nic.
Nie znał ich,
Tych, którzy dali mu niegdyś swoje życie i swoją krew,
I nikt nie będzie pytał o ich losy.
–
Wiersz Friedy Mehler1 „Mały cmentarz na wschodzie” datowany rokiem 1936 w tłumaczeniu Danuty Chosińskiej usłyszałam w Wągrowcu na wieczorze upamiętniającym wągrowieckich Żydów w I Liceum Ogólnokształcącym, niegdyś liceum Stanisława Przybyszewskiego2, w dniu kiedy to młodzież szkolna sprosiła do swojego miasta wiele osób nie tylko z Wielkopolski, w różny sposób od lat zabiegających o to, by trwała w naszym społeczeństwie pamięć o wielokulturowej, wielonarodowościowej do wojny Polsce, o śladach także znacznej wtedy w polskich w miastach i miasteczkach ludności żydowskiej.
W Wągrowcu stanowiła ona około 20 procent ogółu mieszkańców. Dzisiaj przypominają o tym macewy w zadbanym niezmiernie Lapidarium, utworzonym na obszarze dawnego cmentarza żydowskiego, czyli po drugiej stronie torów kolejowych, po przekątnej od budynku dworca, wzdłuż traktu prowadzącego nad Jezioro Durowskie.
Wspomniany wieczór w Liceum – „Wągrowieccy Żydzi – Ślady (nie)pamięci”, był ogromnie wzruszający. Młodzież z przejęciem i zrozumieniem recytowała wiersze żydowskich poetów wywodzących się z Wągrowca (a uznanie nie kłamane budził wysoki poziom recytacji i śpiewu – bo również piosenki żydowskie tam rozbrzmiewały), zamykał natomiast ów wieczór swoisty Apel – odczytanie imion i nazwisk Żydów z Wągrowca i okolicy, którzy zginęli w obozach śmierci w czasie II wojny światowej.
Wcześniej organizatorzy Wieczoru Pamięci oprowadzali przybyłych po przygotowanej skrupulatnie, obszernej wystawie dokumentującej życie, dokonania i wojenny los tamtejszych Żydów.
Jej przygotowania poprzedziły wielomiesięczne poszukiwania materiałów w polskich archiwach oraz rozpoznanie dokumentów w Yad Vaschem w Jerozolimie.
–
Skoro rozpoczęłam od tego, co stanowiło finał spotkania w Wągrowcu, cofnę się teraz w harmonogramie przywołanego zdarzenia, by dalej wejść w historyczną retrospektywę.
–
Opisywanego dnia z końca maja 2017 władze Wągrowca przy dojściu do Lapidarium macew odsłoniły tablicę informacyjną, opisującą stąd Żydów.
Po tym akcie młodzież zabrała nas – zebranych na uroczystości – na godzinny spacer szlakiem miejsc, z którymi Żydzi w Wągrowcu byli związani, gdzie konkretnie dane osoby mieszkały, pracowały, gdzie znajdowała się wągrowiecka synagoga, po której plac tylko pusty został, a po drugiej stronie wąskiej uliczki dawny dom kantora, oczywiście z nowymi teraz lokatorami.
I tak: – zatrzymaliśmy się przy domu, w którym mieszkała rodzina Karpenów przy ulicy Przemysłowej 5 i przy kamienicy Eryka Krona przy ul. Bydgoskiej 13. Kolejnym punktem na trasie zwiedzania był Rynek, gdzie znajduje się kamienica Józefa Foerdera.
Z tym miejscem wiąże się historia miłosna Stanisława Przybyszewskiego, absolwenta Królewskiego Gimnazjum Klasycznego (obecnie I Liceum Ogólnokształcące im. Powstańców Wielkopolskich) z córkami Foerdera – Różą i Martą…
Dalej przeszliśmy Aleją Jana Pawła II, gdzie mieszkali kupcy żydowscy i ulicą Powstańców Wielkopolskich do miejsca, gdzie sytuowała się wspomniana synagoga.
–
Opowiadam o zdarzeniu wągrowieckim niemalże detalicznie (tytuł tej narracji, jako nośnik przesłania, jest powtórzeniem tytułu wystawy z moim zdjęciami z poznańskiego Sołacza udostępnionej kilka lat temu przez Urząd Miasta Poznania na dziedzińcu jego siedziby,
na pl. Kolegiackim – opowiadającej o najpiękniejszej bodaj dzielnicy Poznania powstałej dzięki niemieckiemu bankierowi, urodzonemu w Kassel Żydowi Eliasowi Baruchowi), bowiem dane mi było odwiedzać wiele polskich miast i miasteczek, gdzie można zobaczyć pożydowskie obiekty niestety poddane erozji czasu i obojętności człowieka, jak np. budynek niegdysiejszej synagogi w Poznaniu, przez samą reaktywowaną w latach 90. minionego wieku gminę pozostawiony na pastwę losu, czy w Odolanowie – synagogi, którą sprzedano prywatnemu właścicielowi, a jej obecny stan to ból wielki budząca ruina i gratowisko…
I kiedy, jak w Wągrowcu, czy nieco wcześniej, na odbywającym się od sześciu lat, zawsze w maju w Krotoszynie i okolicy Festiwalu Kultury Żydowskiej „Simchat Chajim”3 (radość życia), padają pytania: – Jak to możliwe, że właśnie tak wiele jeszcze miejsc nie zostało należycie zabezpieczonych, upamiętnionych ? – odpowiadam, wskazując i na społeczność Wągrowca, że to przede wszystkim ich poczucie ciągłości dziejowej, ich historyczna przyzwoitość, każe zadbać o należną pamięć o swoich byłych sąsiadach, bo, podkreślam:
HISTORII PRZEKREŚLIĆ NIE MOŻNA. Ona determinuje nasze dzisiaj, nasz potencjał, nasze człowieczeństwo.
–
Lapidarium macew w Wągrowcu (wiedzę swoją w tej kwestii czerpię z materiałów udostępnionych na opisywanej uroczystości w wągrowieckim I LO) utworzone zostało w lipcu 2001 roku, kiedy to zorganizowany został tam międzynarodowy obóz młodzieżowy, podczas którego młodzi ludzie z partnerskich miast Wągrowca: Adendorfu – Niemcy; Schönwalde – Niemcy, Gyula – Węgry, podjęli trud ratowania materialnych dowodów upamiętniających istnienie narodu żydowskiego w Wągrowcu. Grupa 49. młodych osób wydobyła zatopione na dnie rzeki Strugi Gołanieckiej żydowskie macewy – kamienie nagrobne – z cmentarza wągrowieckich Żydów. Niekiedy w szczątkowej zupełnie formie (gdy macewy tłuczono np. do budowy dróg), ale wszystkie odzyskane kamienie wróciły na swoje dawne miejsce, tam, gdzie Żydzi mieli swój cmentarz.
Tenże cmentarz, powstały w XIX wieku na wzniesieniu nad Jeziorem Durowskim, został zniszczony przez nazistów podczas II wojny światowej. Mimo, że nieużytkowany był już od 1939 roku, dopiero w 1954 roku Miejska Rada Narodowa postanowiła go ostatecznie zamknąć. Ocalałe płyty nagrobkowe zostały usunięte z terenu cmentarza w drugiej połowie lat 60. XX wieku. Na ich miejscu utworzono skansen poświęcony rybactwu, a po jego pożarze rosarium, zdewastowane niestety przez wandali.
–
Pochylam się nad opracowaniem opatrzonym klauzulą: „Artykuł zweryfikowany”, jak mnie z dumą informowali oprowadzający, publikowanym również na stronach „Wirtualny Sztetl” i dowiaduję się, że:4 niemal do końca XVIII wieku Wągrowiec był własnością miejscowego klasztoru cystersów.
Po rozbiorach Polski miasto przeszło na własność króla pruskiego i wtedy Żydzi, którym wcześniej kościół zabraniał osiedlania się w Wągrowcu, otrzymali przywilej zamieszkiwania tam oraz prowadzenia swoich działalności.
Około 1780 roku pojawiło się tam czterech Żydów. W 1793 roku w Wągrowcu zamieszkiwało – według dokumentów – 28 wyznawców judaizmu (4.5 % społeczeństwa), natomiast z końcem tego stulecia zawiązała się w Wągrowcu gmina żydowska licząca 134 osoby (16,6 % społeczeństwa).
Synagogę wybudowano w 1807 roku przy dzisiejszej ul. Powstańców Wielkopolskich, zaś na początku XIX wieku – jak wyżej wspominałam – założono cmentarz, położony nad Jeziorem Durowskim, przy dzisiejszej ul. Kościuszki.
W połowie tego wieku wągrowiecka gmina liczyła już ponad 800 członków. Żydzi założyli szkołę podstawową, w której dodatkowo prowadzono również lekcje religii.
Ze społeczności żydowskiej wywodziły się znane osobistości, m.in. znany lekarz hamburski Heinrich Becher, Bernard Rothmnann – lekarz dworski w Kairze czy S. Karpen – późniejszy potentat meblowy w Stanach Zjednoczonych.
W drugiej połowie XIX w. jednakże społeczność ta wskutek migracji do większych miast zaczęła szybko topnieć. Podczas gdy w 1847 roku było tam 812 Żydów na 2876 mieszkańców Wągrowca, to w 1913 roku pozostało ich ledwie 348. Proces zmniejszania się gminy trwał i w międzywojniu, mimo to na początku lat 30. XX wieku w mieście pozostawało jeszcze około dwustu osób pochodzenia żydowskiego.
Niemcy wkroczyli do Wągrowca we wrześniu 1939 roku. Dokonali egzekucji czterech Żydów. Pozostali, transportem przez Gniezno przesiedleni zostali na tereny Generalnego Gubernatorstwa i stamtąd trafili do niemieckiego nazistowskiego obozu zagłady Treblinka.
Po wojnie do miasta powróciło jedno żydowskie małżeństwo, Eryk Kron z pojętą już po wojnie za żonę Bellą. Zamieszkali przy ul. Bydgoskiej 12. Kron prowadził sklep i zakład naprawczy. W 1964 roku małżeństwo wraz z synem Belli, Piotrem, wyjechało do Izraela.
Bellla Kron tak wspomina powojenny Wągrowiec: – Tutaj Kronowie mieli bliskich przyjaciół. Utrzymywali prywatne kontakty z Rączkowskimi i Szajkowskimi. – W polskim Wągrowcu odnosili się do nas bardzo dobrze. Kiedy umarła moja maleńka córeczka, przybyło ją opłakiwać wielu ludzi: i Żydów, i Polaków. W domu był rabin, a na dworze ksiądz. Na cmentarz, za trumną, szliśmy pieszo.
Sam Eryk Kron podejmował wysiłki na rzecz upamiętnienia społeczności żydowskiej
w Wągrowcu.
Rok 2001 to czas przywrócenia na dawny żydowski cmentarz.
27 maja 2017 odsłonięto w tym miejscu tablicę informującą o historii żydowskiej w Wągrowcu społeczności.
Wszystko w czasie, gdy nie wolni jesteśmy dzisiaj od incydentów naruszania pamięci
o wspólnej z innymi narodowościami przeszłości, wrogich postaw wobec obcych, założeń społeczeństwa zamkniętego wyznaniowo i kulturowo.
To dobry, mocny znak, bo – powtarzam HISTORII PRZEKREŚLIĆ NIE MOŻNA.
–
Naród, który nie szanuje swej przeszłości nie zasługuje na szacunek teraźniejszości i nie ma prawa do przyszłości. – mawiał Józef Piłsudski,
Naród, który nie zna swojej przeszłości, umiera i nie buduje przyszłości. – głosił Jan Paweł II, a Zbigniew Herbet pisał: – Naród, który traci pamięć, traci sumienie.
Mądre te społeczności, które potrafią weryfikować swoją przeszłość, widzieć w niej swoją kontynuację, otwierać się na to, co dokoła nas, bo – do jeszcze jednego cytatu sięgnę, do słów Cypriana Kamila Norwida: – Historia to dziś, tylko cokolwiek dalej.
Grażyna Banaszkiewicz
(zdjęcia autorki)
1Urodzona w Halberstadt poetka Frieda Mehler (1871-1943), siostra neurobiologa Heinricha Sachsa wraz z rodzeństwem przez piętnaście lat mieszkała w Wągrowcu. Opuściła miasto po ślubie z Juliusem Mehlerem w 1894 roku. Wydała między innymi dwa tomy wierszy („Vom Wege”, 1934; „Wir”, 1937) oraz książkę dla dzieci „Feiertags-Märchen” (1935).
Zmarła w lipcu 1943 w obozie zagłady w Sobiborze.
2 Stanisław Feliks Przybyszewski – (1868-1927), pisarz, poeta, dramaturg, nowelista okresu Młodej Polski, skandalista, przedstawiciel cyganerii krakowskiej i nurtu polskiego dekadentyzmu. Urodził się w Łojewie pod Inowrocławiem w rodzinie wiejskiego nauczyciela Józefa Przybyszewskiego i jego drugiej żony Doroty z Grąbczewskich[3]. Mając 13 lat rozpoczął naukę w toruńskim gimnazjum. Świadectwo dojrzałości uzyskał w gimnazjum wągrowieckim w 1889. Wyjechał do Berlina, gdzie w 1889 podjął studia architektoniczne,
a rok później medyczne. Żadnego z tych kierunków nie ukończył, ponieważ za kontakty
z ruchem robotniczym został aresztowany, a w rezultacie ostatecznie wydalony z uczelni
w 1893.
(Obecnie I Liceum Ogólnokształcące w Wągrowcu nosi imię Powstańców Wielkopolskich)
3 Simchat Chajim Festival to połączenie przeszłości z teraźniejszością, poszukiwanie radości życia i odnajdywanie jej w różnych przejawach sztuki i kultury.
4 „Krótkie postscriptum i słowo o Żydach z Wągrowca”, "Aah, Holland?" "No, I’m from PPPoland." !אני ולנית [online] https://polkawizraelu.blogspot.com/2012/06/krotkie-post-postscriptum-i-sowo-o.html [dostęp: 14.09.2015].
– Jerzy Mianowski „Z kurortu Wągrowiec do Erec Israel”, Forum Żydów Polskich [online] https://www.fzp.net.pl/historia/z-kurortu-wagrowiec-do-erec-israel [dostęp: 14.09.2015].
– “Wągrowiec”, [w:], The Encyclopedia of Jewish Life Before and During the Holocaust,
red. S. Spector, G. Wigoder, t. 3, New York 2001, s. 1421.
Autor: naturalnie