

W ten czas letnich wakacji Anno Domini 2009 – trzeba przywołać inny, etyczny wymiar tego, co stało się i dzieje na polskich drogach. Statystyki są okrutne. Jest jeszcze coś, o czym nieczęsto się wspomina… Pamięć zawiniona… Nagłe obudzenie sumień!
Być może to tylko sprawa chwili i wzruszenia… być może. Wierzę jednak, że jest jednak w człowieku odrobina wrażliwości. Tego, co nakazuje postawić sobie pytania o swoje życie i jego jakość. Słyszałem o ludziach, którzy obudzili swe zagłuszane sumienia – „wyciszane” także ze strony najbliższych (swoisty familijny terror,o którym się nie mówi, nie pisze), ale w imię tzw. świętego spokoju i świętej zgody milczeli i zagłuszali swe uczucia, a nagle w obliczu tragedii innych jakby próbowali wrócić do rzeczywistości… Ktoś może powiedzieć, że to przesada. Być może… Ale, jeśli jest tyle tragedii wielu rodzin, ofiar wypadków, nagłych odejść w 'tamtą stronę’ – to trzeba sobie i innym uświadomić, że w życiu chodzi o to, być zawsze sobą i nie bać się nawet o opinie dzieci, męża, rodziny. Bo – przecież – człowiek to jedyne indywiduum na świecie, które może powiedzieć 'Ja jestem sobą’, „Ja mam prawo być i mieć swe zdanie i swoją wolność’!
To są kategorie bycia, to są kategorie wolności, a gdy nagle ginie ktoś bliski, ktoś, kto w imię dyktatu 'tych innych’ bliskich nie był godzien szacunku – to rodzi pytanie o to, czy tak naprawdę jestem sobą, czy też – w imię 'świętego’ konformizmu poświęcić mogę wszystko.. i może wszystkich… Może być tak, że wyznaje się zasadę z filmu „Ranczo”: „Ludzie sobie wybaczają, ale nie zmieniają się”.
Naturalnie, że w ten sierpniowy, wakacyjny czas, życzmy sobie, by adagium z „Ranczo” zmieniło się w „wybaczają i jednak zmieniają się, naprawdę…”
I jeszcze jedno – są odpowiedzialni nie tylko w domu, w pracy, ale i na drodze… Jakakolwiek by ona była…
Paweł Nowakowski
Redaktor Naczelny
wrzesień 2009.
Autor: naturalnie