Oceniając człowieka pomyśl, co byłby wart, gdyby nie był na stanowisku - Oscar Wilde
Trzech panów spotkało się i po krótkiej naradzie postanowili, że napiją się wódki. Spontanicznie podzielili między siebie zadania: - To ja skoczę po wódkę - stwierdził pierwszy, - Ja pójdę po zakąskę - dorzucił drugi. - A ja skoczę po szwagra - dodał trzeci. Wbrew pozorom, ta błaha anegdota mówi wiele o nas samych i pokazuje jacy jesteśmy.
„Na układy nie ma rady” - mówi się czasem, zwłaszcza wtedy, kiedy tzw. przeciętny obywatel próbuje coś sensownego w urzędzie załatwić i napotyka na dziwny, niczym nie wytłumaczalny mur obojętności. Jednocześnie okazuje się, że są w okolicy tacy, którym z a ł a t w i e n i e tego, czy tamtego przychodzi bez trudu. Skąd my to znamy...
Sobotni wieczór. Zwykłe towarzyskie spotkanie ludzi powiązanych siecią zależności. Po wypiciu „kilku głębszych” chwalą się, czego to oni ostatnio nie załatwili. Za kolejny sukces poczytują sobie to, że udał się kolejny wieki biznes albo mały przekręt. Oczywiście cała ta historia dzieje się wśród „swojaków” do których nie wiedzieć czemu - co jakiś czas- próbują wepchnąć się „obcy”. Ale i na nich jest sposób - w najgorszym razie „przypadkowo” obleją go winem lub piwem. Dla co bardziej inteligentnych będzie to sygnał, że w tym wysoko postawionym t o w a r z y s t w i e nie mają czego szukać.
Są jeszcze ich dzieci. Nie, nie - nie są to zwykłe dzieciaki z jakiejś tam "normalnej" wsi. To dzieci wyjątkowe, które również obracają się w swoim, wyjątkowym t o w a r z y s t w i e . Ich rodzice doskonale się znają z sobotniego wieczoru i imprezy po której o poranku boli nieco głowa. Kumplują się ze „swojakami”, a im samym nie przychodzi do głowy, aby zaprzyjaźnić się z kimś innym. No bo i po co, skoro u nich, tak samo jak w świecie dorosłych, przyjaźń jest warta tyle samo co znajomości i układy. Ich rodzice doskonale wiedzą, że ich bliższa zażyłość z lokalnym biznesmenem, ordynatorem, proboszczem, dyrektorem szkoły i burmistrzem może się w życiu przydać. A dzieci szybko się uczą i doskonale wyczuwają, co zrobić, aby w życiu dobrze się ustawić.
Ktoś powie, że nic na to nie poradzimy. Taki już świat jest i „kijem rzeki nie zawrócisz”. To może i prawda, ale czy to znaczy, że na prawdę wszyscy musimy uważać taki stan rzeczy za normalną sprawę? Czy rzeczywiście jesteśmy skazani na zależność od układów, które czasem sami wytwarzamy? No, bo jeśli tak, to rzeczywiście nic na to nie poradzimy... i zawsze przy piciu wódki, zamiast biec po zakąskę, pobiegniemy po szwagra...
Artur Artmann