Z dwóch rodzajów zła nigdy nie wybierze większego ten, kto może wybrać mniejsze - Platon
Społeczeństwo... »

Polska dusza co się rusza...

Drukuj

 

Nasz piękny kraj ma pewną specyfikę i tam daleko na Zachodzie powinni wreszcie to zrozumieć. To, co w innych krajach jest oczywiste – u nas nie. Traktat jest bowiem sukcesem, gdy rządzi jedna partia. Ale tylko w Polsce możliwe jest, aby ten sam traktat z takim trudem i mozołem wynegocjowany był w rzeczywistości katastrofą, bo rządzi inna partia. Bo jak CI byli u władzy, to był to ICH sukces, a jak TAMCI są u władzy, to jest WIELKA PORAŻKA. Powiem więcej: WIELKIE ZAGROŻENIE. Polska, to przecież kraj cudów. Premier marzył o cudzie i jest. Niech więc nie ma do nikogo pretensji. Miał być to co prawda cud gospodarczy, ale póki co jest polityczny, ale to nie ważne. Jest cud. A cud to zjawisko dostępne tylko oczyma głębokiej i żarliwej wiary. Postronni go nie rozumieją. A nie rozumieją dlatego, bo nie znają polskich polityków. Specyfika polskiej duszy zależy bowiem od tego, gdzie bije serce polityka. A że serce jednych polityków bije w pewnym mieście w środkowej Polsce, którego nazwy nie wymienię, aby nie urazić uczuć religijnych milionów radiosłuchaczy, a serce innych bije w Brukseli, to na traktat zgody być nie może. Taka jest już polska dusza – ruchliwa. I bardzo dobrze, bo już starożytni filozofowie odkryli, że dusza aby żyła pełnią swej istoty musi być dynamiczna, a nie statyczna. To, co dla innych jest niewyobrażalne, nad Wisłą jest proste i jasne. Jak przyjmowano nas do Unii, to trzeba było zdawać sobie sprawę, że Polacy to naród nietypowy. Po pierwsze dlatego, że rządzi nami dusza i kto nie jest wrażliwy na jej poruszenia, ten tego nie zrozumie. Po drugie dlatego, że w naszym narodzie są ciągle siły, które muszą o coś walczyć. To daje im siłę potrzebną do przetrwania. W piękny sposób nawiązujemy taką postawą do starożytności. My tu u nas ciągle jesteśmy na igrzyskach, a jak wiadomo na arenie szansę ma tylko ten, kto walczy. No to my odwołując się do piękna starożytnej kultury - walczymy. Trudno powiedzieć, co z tej walki wyniknie. Boję się, że spełni się polityczne marzenie Jana Pietrzaka: „Lepiej nie będzie, śmieszniej na pewno”. Nie jestem również pewien, czy na tym polega budowanie wspólnej Europy...

 

Przemysław Figiel

15.03.2008.