Z dwóch rodzajów zła nigdy nie wybierze większego ten, kto może wybrać mniejsze - Platon
Społeczeństwo... »

Militarna porażka-moralne zwycięstwo

2 października 1940 roku na ponad dwa i pół tysiącach metrów kwadratowych okupowanej Warszawy wydzielono dzielnicę żydowską. Dzielnica podzielona była na tzw. duże i małe getto. Obie części połączone były pieszym mostem tak sugestywnie przedstawionym w „Pianiście”. Małe getto było stworzone po to, aby Niemcy mogli pochwalić się przed zagranicznymi delegacjami i inspektorami Czerwonego Krzyża. To tu w początkowym okresie działały kawiarnie, sklepy, zakłady rzemieślnicze.

Z czasem życie w getcie staje się nie do zniesienia. Mary Berg wspomina: „Ceny u ulicznego sprzedawcy na Siennej: cukierki z melasy i sacharyny - od 20 do 30 gr za sztukę, są też cukierki po 1 zł za sztukę. Cukier kosztuje 30 zł za funt. Okolice Grzybowskiej pełne są prawie nagich dzieci, sierot o ciałach potwornie zniszczonych. Nie wyglądają już jak ludzie. Ulica Komitetowa to żywy grobowiec. Ludność tej ulicy mieszka w piwnicach, do których nie dociera nawet promyk słońca. Ludzie ci często nie mają siły podnieść się z barłogów. Na Grzybowskiej co krok ustawione są żelazne piecyki albo paleniska z cegły. Za 40 gr można dostać szklankę gorącej wody z sacharyną i kromkę chleba. Na ulicy kobieta sprzedaje galaretę z końskich kości po 10 gr porcja. Można kupić placki z ryb zwanych „śmierdziuchami" po 30 gr za sztukę, z kawałkiem chleba - 50 gr. Kupujących jest wielu. Tu znajduje się też największa ilość żebraków z powodu działającej przy Gminie garkuchni.”

W marcu na tym niewielkim terenie stłoczono około 460 tysięcy warszawskich Żydów. Przeludnienie w dramatyczny sposób powoli przestawało być problemem. Począwszy od lipca 1942 roku Niemcy regularnie organizowali transporty Żydów do obozu zagłady w Treblince. Umschlagplatz stał się miejscem ostatniej podróży dla tysięcy Żydów. To właśnie stąd wywieziono m.in. Janusza Korczaka, który chciał pozostać ze swoimi wychowankami do samego końca.

W momencie wybuchu powstania w getcie pozostało zaledwie 50-60 tysięcy ludzi. Reszta została wywieziona do Treblinki, zmarła z głodu, chorób lub w wyniku często wybuchających epidemii. Brakowało dosłownie wszystkiego, ponieważ za pomoc Żydom groziła śmierć. W tych tragicznych warunkach około 1000 bojowników podjęło nierówną walkę. Przeciw nim Niemcy wystawili około trzech tysięcy dobrze uzbrojonych żołnierzy. Wynik był łatwy do przewidzenia. W starciach zginęło ponad siedem tysięcy Żydów – większość z nich spłonęła żywcem, padła ofiarom licznych egzekucji dokonywanych na ulicach. Pozostałe pięćdziesiąt tysięcy ludzi zginęło w trakcie ostatecznej likwidacji getta lub wywiezionych do Treblinki. Niemcy stracili zaledwie trzystu żołnierzy.

Mimo wsparcia przez Armię Krajową powstanie w getcie nie miało militarnych szans. Z tego faktu zdawali sobie sprawę jego inicjatorzy. Podkreślali, że chodziło im raczej o godną śmierć. „My nie chcemy ratować życia. Żaden z nas żywy z tego nie wyjdzie. My chcemy ratować ludzką godność” - wspominał przedstawiciel Żydowskiej Organizacji Bojowej przy AK, Arie Wilner. Dziś powstanie to jest jednym z najważniejszych wydarzeń w historii narodu żydowskiego. Mimo, że powstańcy nie odnieśli zwycięstwa militarnego, to zwyciężyli moralnie. Właśnie to moralne zwycięstwo przetrwało do dziś. Po samym getcie nie ma dziś prawie śladu. W ramach odwetu Niemcy zrównali tą dzielnicę z ziemią.

Kat powstania - Jurgen Stroop został powieszony 6 marca 1952 roku o godzinie 19.00 w więzieniu na Rakowieckiej.

 

Krystyna Preiss

15.04.2008.

 

Więcej informacji i wspomnień z tych dni znajdziesz na: www.warszawa.getto.pl