
Któż nie chciałby w zimowe dni znaleźć się w żarze tropików. Niestety podróże – choć kształcą – to jednak sporo kosztują. Dla tych, którzy z różnych względów podczas tegorocznej zimy nie jadą do ciepłych krajów mamy coś specjalnego.
Gdy niedzielna pogoda nie sprzyja spacerom, warto wybrać się do poznańskiej palmiarni. Ukryta na tyłach parku Wilsona, zaprasza spacerowiczów. Mało kto wie, że jest to jeden z największych tego typu obiektów w Europie.
Zaczynało się jak zwykle niewinnie. W latach 1910-11 otwarto w Poznaniu pierwszą w tej części Europy palmiarnię. Był to wtedy budynek murowany z dużą ilością powierzchni przeszklonej. Zaprojektowany został przez znanego architekta - Stefana Cybichowskiego. Dziesięć lat później otwarto dla zwiedzających pierwsze w Polsce publiczne akwarium.
Podczas wojny palmiarnia zostaje niemal doszczętnie zniszczona, najpierw przez angielską bombę, później podczas wyzwalania miasta. Nowe władze szybko starają się odbudować obiekt, zdając sobie sprawę ze znaczenia obiektu dla rozwoju turystyki i botaniki. 20 kwietnia 1946 roku obiekt zostaje otwarty dla zwiedzających. Rdzewiejąca i gnijąca na skutek upływu czasu konstrukcja została w 1978 roku zamknięta. Postanowiono zbudować nową palmiarnię. Operacja ta trwała długo, aż wreszcie 1 października 1992 roku otwarto ją ponownie dla mieszkańców Poznania i turystów.
Dziś obiekt ten liczy ponad 4600 metrów kwadratowych powierzchni. Oglądać tu można nie tylko roślinność klimatu tropikalnego i umiarkowanego, ale również rośliny wodne czy sawannę. Do dyspozycji zwiedzających jest również pawilon z akwariami oraz przytulna kawiarenka.
Wszystkim spragnionym tropikalnych klimatów polecam spacer po poznańskiej palmiarni. Dla turystów będzie to zapewne czas tak potrzebnego nam wszystkim wyciszenia.
Zapraszamy do odwiedzenia "Palmiarni" w naszej galerii.
Artur Artmann
12.01.2008.