Kobieta swoim pacałunkiem przezwyciężyć może nawet śmierć - Parmenides z Elei
Naturalnie poleca »

Ślubny kobierzec (II)

Drukuj
 

Magiczne kółko

 

Zatem pierścionek zaręczynowy - przyjęty. ,,Złoty pierścionek, złoty pierścionek na szczęście” - to ze starego przeboju albo ,,Kto nosi pierścienie, ten ma zaręczenie”– według przysłowia. Specjaliści od białej magii przestrzegają jednak dziewczyny, aby nie przyjmowały rodowego pierścionka noszonego przez babcię, matkę, ciotkę narzeczonego. Na tę biżuterię przeszły bowiem wszystkie ich nieszczęścia i łzy, których mogłaby później doświadczyć nowa właścicielka.

Z reguły pierścionek (stare nazwy ,parst’, ,pirst’ oznaczały palec) zaręczynowy (najlepiej z brylancikiem) a także obrączka (w modzie - połączenie białego i żółtego złota, grawerowane - na wewnętrznej stronie imionami i datą ślubu oraz np. sentencją czy dedykacją) noszone są na serdecznym palcu. Symbolizuje on czułość i miłość. Starożytni Rzymianie nazywali go pierściennym i uważali, że ma bezpośrednie połączenie jakąś żyłką czy nerwem z sercem.

Szczęśliwy czas

Przez stulecia zmieniała się też pora szczęśliwego zamążpójścia/ożenku. Rzymianie wierzyli, że najlepszy jest czas wschodu słońca: budzi się nowy dzień, rozpoczyna się nowy okres w życiu dwojga. W epoce odrodzenia śluby odbywały się w samo południe lub o... północy. W późniejszych czasach ślubny bon ton nakazywał, aby uroczystość miała miejsce przed południem lub wieczorem (co wymagało eleganckich, bogatych strojów), no, chyba, że z jakiegoś powodu należało odbyć ją bez rozgłosu: wówczas najlepsza była godz. 8 lub 21 i skromna toaleta. O tym jak się zmieniają przesądy niech świadczy fakt, że niegdyś najlepszymi dniami dla ślubnych uroczystości były wtorki - liturgicznie poświęcone św. Antoniemu i środy, sakralnie przypisane św. Józefowi, patronowi szczęśliwych małżeństw. Dziś ślub i weselisko odbywają się najczęściej w sobotę, albo w dzień przed którymś z wydłużonych weekendów.

W czym do ślubu

Biel (symbol czystości, dziewictwa) w ślubnych kreacjach zaczęła obowiązywać dopiero w XIX stuleciu. Obecnie jest dominującym kolorem na ślubach w całej Europie i Ameryce. W dawnej przeszłości na królewskich dworach panny młode ślubowały w błękitach haftowanych złotem, dopuszczalne były też purpury i fiolety. Kolor czerwony był modny w średniowiecznej Europie. W XVI wieku szlachcianki i mieszczki włoskie preferowały na ślubnym kobiercu zieleń (od renesansu do baroku utrzymywał się zwyczaj, że panna młoda miała na głowie czasem bardzo kosztowny diadem-koronę). W kolejnych wiekach np. w Niderlandach panny młode występowały w czarnych aksamitach przyozdobionych białymi koronkami. Do początków XIX wieku nieznane były ślubne bukiety, ale tu i ówdzie pojawiały się gałązki rozmarynu – symbolu wiernej miłości.

Mimo obecnej dominacji bieli coraz częściej panny młode (zwłaszcza te starsze) skłaniają się ku delikatnym, pastelowym czy pudrowym barwom.

Fasony sukien ślubnych (dekolty, przezroczystości, rozcięcia) mogą oburzyć niejednego księdza-konserwatystę albo speszyć narzeczonego, tym bardziej, że utrzymuje się obyczaj według którego narzeczony nie powinien oglądać tej kreacji aż do momentu ślubu. Aby nie zapeszyć. Jednak i ten obyczaj ulega zmianie, bowiem suknia musi być jednym z wielu pasujących do siebie stylowo elementów oprawy uroczystości... Ta kwestia dotyczy też pana młodego. Najwygodniejszy jest garnitur czy smoking. Niski (i nieco wystraszony) młodzieniec ubrany we frak czy tużurek może wyglądać komicznie.

Na wszelki wypadek

Ślub jest wręcz opleciony rozmaitą symboliką i przesądami, których korzenie sięgają pradawnych czasów.

Tak więc panna młoda nie powinna płakać przed ślubem, aby łzy nie lały się i w małżeństwie. Jeśli w czasie ubierania ślubnej kreacji coś się rozerwie nie wolno tego zszywać (to znowu źle wróży), lepiej skleić specjalnym klejem do tkanin.

Welon, zakrywający twarz panny młodej i chroniący przed ,,złym okiem”, teraz jest przede wszystkim pięknym dodatkiem coraz częściej zastępowanym diademem i dekoracjami włosów. Pozostał zwyczaj, aby panna młoda miała przy sobie ,,coś nowego, coś starego, coś pożyczonego i coś niebieskiego”. Zwyczaj pochodzi z krajów anglosaskich i nawiązuje do zachowania miłości wobec męża (coś starego), sukcesu w nowym wspólnym życiu (coś nowego), wierności i przyjacielskiej pomocy (coś pożyczonego), lojalności i stałości uczuć (co symbolizuje kolor niebieski). Może warto wrócić do rodzimego obyczaju, aby panna młoda podczas ślubnych uroczystości miała przy sobie pieniążek (niegdyś talar z wizerunkiem Matki Boskiej), kawałeczek chleba i odrobinę cukru, aby nie zabrakło pieniędzy, jadła i słodyczy w małżeńskim stadle. Praktykowany jest też w całej Europie zwyczaj, aby jakaś część stroju ślubnego pochodziła od kobiety, która jest szczęśliwą mężatką.

Do symboliki dostatku, obfitości dóbr ale i płodności nawiązuje też obyczaj obsypywania nowożeńców ryżem czy pieniążkami oraz witanie młodych chlebem i solą.

Niegdyś sądzono, że panna młoda przekraczająca próg nowego domu nie powinna się potknąć o próg, bo to źle wróży na przyszłość. Aby tego uniknąć pan młody winien swoją nowo poślubioną żonę przenieść przez ów feralny próg.


Ewa Kłodzińska