Kobieta swoim pacałunkiem przezwyciężyć może nawet śmierć - Parmenides z Elei
Naturalnie poleca »

Ślubny kobierzec (I)

Drukuj
 


Zanim się pokochają

Z sondaży wynika, że w naszym kręgu kulturowym aż 20 procent mężczyzn zwraca uwagę na... oczy kobiety: to tam ponoć kryje się ten swoisty (swawolny!?) chochlik. Równie ważne są nogi i biust. Na końcu tej sexlisty znajdują się ramiona, szyja i plecy.

Aż 44 procent kobiet wabi wysoka, wysportowana sylwetka mężczyzny. Dla 20 procent pań najważniejsze są oczy i usta. Tymczasem nasi panowie tyją, nosząc przed sobą ,,mięsień piwny”. To ponoć kobiet nie odstrasza. Byle miał... jędrne pośladki!

Tymczasem dla Irakijczyka piękna kobieta to... gruba kobieta. Dla mężczyzn z afrykańskich plemion Uande i Ganda podniecające są kobiety o obwisłych piersiach, dla Chińczyków – z maleńkimi (na skutek odpowiedniego krępowania już od wczesnego dzieciństwa) stopami. Co kraj to inne pojęcie piękna...

Ekonomia a ślub

Urzędników tak państwowych jak i kościelnych nie interesuje fakt, że owe przysłowiowe dwie połówki świetnie do siebie pasują. Narzeczeni muszą spełnić pewne warunki. Bez tego ani rusz...

Mówi kierownik Urzędu Stanu Cywilnego w Poznaniu Mariusz Kopeć.

-Narzeczeni muszą mieć ukończone 18 lat. W przeciwnym razie to sąd wyda zgodę na zawarcie związku małżeńskiego, ale tylko z ważnych powodów i tylko kobiecie, która ukończyła 16 lat. Dla mężczyzny takiego odstępstwa się nie przewiduje. Narzeczeni zgłaszają się do USC z odpowiednimi dokumentami, wśród których jest np. odpis aktu urodzenia, ale tylko wówczas gdy narzeczona/narzeczony urodzili się poza Poznaniem (czy też poza miastem w USC którego załatwiają przedślubne formalności - dop. E.K.). Jeśli któraś ze stron jest po rozwodzie to musimy otrzymać odpis aktu (poprzedniego) małżeństwa (z USC, w którym małżeństwo było zawierane) z adnotacją o rozwodzie. Po podpisaniu przez narzeczonych zapewnienia o braku przeszkód prawnych do zawarcia związku małżeńskiego musi minąć miesiąc, aby ten związek mógł stać się faktem. Tylko ważne względy skracają ten czas do happy endu. Kiedyś dominowały ciąże, teraz... ekonomia. Otóż małżonkom, łączącym swoje dochody, łatwiej jest otrzymać... kredyt mieszkaniowy! Warto więc zawrzeć związek małżeński. Sytuacja gospodarcza zmieniła też mapę miłosnych podbojów. To my teraz jesteśmy wyśnionym Zachodem, więc na ślubnym kobiercu więcej jest Ukrainek czy Białorusinek, mniej przedstawicieli Niemiec czy Holandii, którzy za żonę biorą sobie Polkę. Widać też skutki emigracji zarobkowej stąd więcej ślubów polsko-angielskich czy polsko-irlandzkich.

Ślub cywilny może odbyć się tylko w Urzędzie Stanu Cywilnego. Naturalnie zdarza się, że pewne okoliczności (np. choroba) pokrzyżują plany - wówczas kierownik USC udzieli ślubu np. w szpitalu. Od czasu do czasu zawarcie związku małżeńskiego ma miejsce w... areszcie śledczym. Wejście Polski do Unii niczego w prawie ,,ślubnym” nie zmieniło, bo nie ma przepisów wspólnotowych, każdy kraj UE rządzi się nadal swoim kodeksem. Jeśli narzeczony/narzeczona jest cudzoziemcem musi dostarczyć zaświadczenie o zdolności prawnej do zawarcia związku małżeńskiego. Niektóre z państw nie przewidują wydania takiego dokumentu - wówczas sprawą zajmie się ich konsulat, względnie polski sąd.

Na kościelnym kobiercu

USC wydaje również zaświadczenie o braku przeszkód prawnych jeśli ślub (konkordatowy) ma się odbyć w kościele. Gdy ceremonia stanie się faktem proboszcz ma obowiązek zawiadomić o tym USC, który sporządzi odpis aktu zawarcia związku małżeńskiego.

Prawie każdy Kościół dopuszcza możliwość zawarcia ślubu mieszanego czyli zaślubin dwojga ludzi różnego wyznania. Są nawet zapewnienia o nie stawianiu przeszkód dla takiego ślubu. Przyglądając się sprawie bliżej okazuje się, że trzeba jednak spełnić pewne warunki a wśród nich jest otrzymanie dyspensy od biskupa w Kościele rzymskokatolickim. Otrzyma się ją pod warunkiem zobowiązania się do m.in. ochrzczenia i wychowania dziecka w wierze katolickiej. Tylko, że ten ,,drugi” Kościół też stawia swoje warunki... Stąd sporo problemów w poślubieniu np. muzułmanina.

Kościół rzymskokatolicki zobowiązuje osobę innego wyznania do uczęszczania na nauki przedmałżeńskie. Zwalnia ją z konieczności spowiedzi przedślubnej. Osoba innego wyznania swojej przysięgi małżeńskiej nie kończy słowami ,,Tak mi, Panie Boże, dopomóż”.

Ślubów mieszanych nie uznaje judaizm. Osoba prawosławna może zawrzeć związek mieszany, ale tylko z chrześcijaninem. Mniejsze restrykcje są w przypadku ślubów mieszanych ewangelików. Dla Kościoła ewangelicko-augsburskiego ślub nie jest sakramentem tak jak w przypadku katolicyzmu czy prawosławia. Dużo jednak zależy od indywidualnego zdania pastora.

...aby dwoje chciało naraz

Niegdyś swat rozmawiał o wianie, dziś młodzi sami się dogadują na temat wspólnej przyszłości. A ,,największy w tym ambaras, aby dwoje chciało naraz”, ,,bo do tanga trzeba dwojga”. Czasem zdarza się, że nie chcą jednak razem iść w życiowe tango. No, to sobie to mówią. I po kłopocie. Mówi się wtedy, że ktoś dostał kosza. Pozostał frazeologizm, który niegdyś miał swój autentyczny wymiar. Było to posłanie kawalerowi, gdy chciano zerwać zaręczyny bądź nie dopuścić do oświadczyn, kosza grochowin czyli pozostałości po wyłuskanym grochu (zwyczaj ukraińsko-podolski). Można też było niemiłego konkurenta poczęstować arbuzem (,,dać/dostać/zjeść harbuza”) lub czarną polewką (rodzaj zupy z kaczej krwi, czyli czernina) co też było zwyczajem ukraińsko-podolskim.

Ewa Kłodzińska