Kobieta swoim pacałunkiem przezwyciężyć może nawet śmierć - Parmenides z Elei
Naturalnie poleca »

Rok 2010 - "polskim piekłem"-zapiski subiektywne (II)

Drukuj

Polska ukrzyżowana 
A potem przez kilka miesięcy Polska jest rozdarta tym krzyżem, który zamiast swoimi ramionami złączyć nas w bólu, zadumie i wszystkich innych naszych indywidualnych uczuciach - paradoksalnie nas rozdzielił. Pyskujące na księży baby, gdy krzyż miał zostać godnie przeniesiony do kościoła św. Anny. Księża czmychający przed rozsierdzonym tłumem. Samozwańczy obrońcy krzyża, dyrygujący tłumem.
Atmosfera pikniku, happeningi, jak demonstracja to i kontrdemonstracja. Za i przeciw krzyżowi na ,,Krzyżowym” Przedmieściu. Pokazaliśmy wtedy, że jesteśmy narodem ludzi skłóconych, stojąc przecież pod tym samym krzyżem. Wybucha histeria gdy krzyż znalazł się w prezydenckiej kaplicy. Wreszcie koniec tej historii - w żenujący sposób, pod osłoną nocy krzyż zostaje umieszczony w kościele św. Anny. Nie wiem czy dziś wielu się przed nim modli...
W tamtych dniach, miesiącach nie było autorytetów. Albo można by napisać, że nikt dla społeczeństwa, dla nas nie okazał się autorytetem ,,od krzyża”.
96 trumien
Przyloty samolotów z trumnami na pokładzie. I znowu powtórki z tamtych pierwszych minut i godzin po katastrofie. Wszystko co związane ze Smolenskiem staje się medialnym samograjem. Już nie mogę na to patrzeć, bo uczucie własnej empatii przerasta mnie. Już się czara goryczy przelewa. Zamykam telewizor, nie czytam gazet i ich... nie oglądam. Lecz okładki czasopism i gazet z konduktem żałobnym, z wielkimi żałobnymi napisami i tak biją po oczach.
W Sejmie w miejscu gdzie zasiadali ci, którzy zginęli pod Smoleńskiem, palą się znicze, stoją ich portrety. Wielodniowa żałoba narodowa. A na niej Polak zaradny też umie zarobić. Jak ciepłe bułeczki sprzedają się broszki z napisem ,,Żałoba narodowa”.
Pogrzeby. 18 kwietnia chowamy ,,naszego ukochanego prezydenta” i jego małżonkę w wawelskiej krypcie, w sarkofagu, pośród królów. Godnie, ale w atmosferze swarów i dyskusji czy rzeczywiście jest to odpowiednie miejsce. Ktoś snuje wizję mauzoleum dla prezydenta. Ktoś inny chce potężnego pomnika prezydenta Kaczyńskiego na miejscu gdzie stoi Poniatowski. Nasza ukochana gigantomania!
Wybuch wulkanu na dalekiej Islandii psuje atmosferę prezydenckiego pochówku. Bo mieli nań przylecieć ci najwięksi, najważniejsi. Z całego świata. Nawet Obama. Nie przylecieli, bo niebo zasnuł wulkaniczny pył. A miało być tak pięknie. Przyroda uczy nas pokory?
Nowy mit narodowy
Tymczasem w kolejne tygodnie i miesiące katastrofa prezydenckiego samolotu urasta do rangi narodowego mitu. O Katyniu mówi się już tylko ,,przy okazji”, marginalnie...
Marzę o normalności w tym nienormalnym kraju. Konstandinos Kawafis, grecki poeta, napisał wiersz ,,Miasto” o wyjeździe ,,gdzieś do innego kraju, nad jakieś inne morze (...) są inne, lepsze miejsca./Tu ciąży nade mną fatum(...)”. I konkluduje: ,,Nie znajdziesz nowej krainy ani innego morza./Zabierzesz to miasto z sobą(...). Jak roztrwoniłeś życie - tutaj, w tym cichym kącie,/roztrwoniłeś je wszędzie, wszędzie, na całym świecie”. (tłum. A. Libera). Trwonimy nasze życie, naszą historię w tej polskim kącie?
Od wzniosłości do śmieszności
...tylko jeden krok - tak powiedział Napoleon Bonaparte w czasie ucieczki z Rosji w grudniu 1812 roku. Można było to powtórzyć gdy w tych żałobnych tygodniach kwietnia 2010 roku doszło do tragikomicznej histerii a’propos billboardu ,,Zimny Lech”, wiszącego w pobliżu wawelskiego miejsca pochówku prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Jak tak można, to nie wypada - grzmią jedni. To jakaś prowokacja w złym guście - twierdzą inni zniesmaczeni.
Reklama piwa znikła. Tyle tylko, że parę miesięcy później Jarosław Kaczyński sugeruje jakoby to nie brat-prezydent leżał tam gdzie leży. Ponoć pochowano tam jakiegoś generała, więc zaczyna się mówić o ekshumacji. Nie tylko prezydenta. Wydobycia z grobów ukochanych zmarłych domagają się też niektóre z rodzin tych, którzy zginęli pod Smoleńskiem.
My, malkontenci...
Beatyfikacja 6 czerwca księdza Jerzego Popiełuszi cieszy krótko (czyżby dlatego, że mamy wreszcie wydarzenie... radosne?) i wywołuje od razu pytania, pretensje dlaczego wyniesienie na ołtarze ,,naszego papieża” trwa tak długo? Widać ktoś w drodze po aureolę kładzie mu kłody!
Niektórym nie podoba się tablica z 96 nazwiskami ofiar katastrofy tupolewa. Pomnik im poświęcony też wzbudza niezdrowe i chyba niepotrzebne emocje. -Nasz syn nie może odczytać nazwiska taty - skarży się pewna wdowa - bo takie są małe literki!
My, malkontenci...

 

Ewa Kłodzińska