
Miejsce wydawać by się mogło, bardziej na relaks, niż na naukowe peregrynacje, opracowania. A jednak, a jednak, to co stworzyli
prof. Marek Konarzewski i dr Janusz Kupryjanowicz z Instytutu Biologii Uniwersytetu w Białymstoku oraz Zakładu Badania Ssaków PAN w Białowieży, jako efekt swojej pracy badawczej porusza każdego, kto ich album bierze do ręki. To był ogromny wysiłek, wielogodzinne leżenie w bezruchu na lodzie, by uchwycić na przykład bobry i norki w sytuacjach, jakie nie są nam dane do zaobserwowania. By zarejestrować pływającego w wodzie ...kreta. Całonocne czuwania w zbudowanej na skraju tokowiska czatowni, by opisać, pokazać gody cietrzewi.
Bataliony, bekasy, sowy, kraska (jak trudno o jej zdjęcie doskonale wiedzą wytrawni ornitolodzy !) – takich ptasich „portretów”, jak w przywoływanym tu opracowaniu, chyba nie uda się nigdzie znaleźć. Autorzy owego baśniowego albumu - „Nadrzecznymi ścieżkami Podlasia” - stawali oko w oko z łopataczem, z rysiem, podglądali pająki i mrówki, które swoimi rojowiskami tworzą obrazy – arcydzieła natury.
Wrażliwi nie tylko na dokumentację naukową lecz także, a może przede wszystkim na światło, na kolor. Ich zdjęcia babiego lata, czy zachodów słońca po prostu urzekają, banalne i trywialne zdają się tu wszelkie opisy tych zdjęć. Może warto przytoczyć po prostu cytat ze wstępu, w którym badacze podejmujący na co dzień zagadnienia z pogranicza genetyki, fizjologii, ekologii i biologii ewolucyjnej* odsłaniają nieco okoliczności swojej ostatniej pracy:
„Tarcza słońca powoli wychylała się spoza horyzontu. Pomarańczowożółta poświata zaczęła wypełniać poranne mgły, odcinając je ostrym konturem od coraz wyraźniejszych, ale wciąż jeszcze czerniejących krzaków i drzew. Skostniałymi z zimna rękoma zaczęliśmy rozkładać sprzęt fotograficzny, gdy zatrzymał się przy nas znajomy mieszkaniec nieodległego Burzyna, pędzący swoje trzy krowy na położone trochę dalej pastwisko. Poranny chłód wyraźnie dawał mu się we znaki. Na powitanie nie miał nawet ochoty wyciągać ręki z wygrzanej kieszeni, co w innych okolicznościach byłoby w tych stronach nie do pomyślenia.
- Co panowie będziecie fotografować? – zagadnął.
- Wschód słońca – odpowiedzieliśmy niemalże jednocześnie. Nasz rozmówca spojrzał w stronę pęczniejącej, słonecznej tarczy, po czym zerknął na nas.
- Ej, chyba mnie nabieracie. Co może być ciekawego we wschodzie słońca? –
zaperzył się.
- Ale niech pan spojrzy na tę kolorową mgłę! przekonywaliśmy.
Przechodzień jeszcze raz zwrócił wzrok na rozpościerający się przed nami widok.
- E tam, słońce wschodzi jak co dzień. Do widzenia – uciął. Odwrócił się plecami i ruszył szybkim krokiem za swoim oddalającym się czworonożnym dobytkiem.”
Ile w tym zmysłu obserwacji, jeszcze raz podkreślam, niebywałej wrażliwości, również na piękne słowo, gdyż to opis, jakiego w dzisiejszej literaturze już się nie spotyka. A książka jest podręcznikiem akademickim. Pięknym, mądrym podręcznikiem, który na ostatnich, październikowych 12. Targach Książki Naukowej w Poznaniu otrzymał Puchar Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego za najlepszą Książkę Akademicką 2008. Nagrodę odbierało wydawnictwo
Trans Humana z Białegostoku. Wyjątkowo staranny i wysoce estetyczny edytor. W pełni zasłużenie, gdyż ta książka-album wykracza szeroko poza zwyczajnie rozumianą dydaktykę. Przyjemność może sprawić także tym, dla których
„słońce wschodzi jak co dzień!”.
Grażyna Banaszkiewicz
*
Prof. Marek Konarzewski jest też autorem polskiego tłumaczenia wyróżnionej nagrodą Pulitzera książki Jareda Diamonda „Strzelby, znaki, maszyny”, artykułów publikowanych w „Gazecie Wyborczej” i „National Geographic” oraz własnej książki poświęconej ewolucji ludzkiej diety „Na początku był głód”.
Zdjęcia dra Janusza Kupryjanowicza znaleźć można w wielu encyklopediach, podręcznikach szkolnych, przewodnikach po parkach narodowych oraz artykułach zarówno popularno naukowych, jak i naukowych. Zajmuje się on również makrofotografią. Prezentował swoje fotogramy na licznych krajowych wystawach indywidualnych.