Twórczość Wojciecha Weissa i Aneri Ireny Weissowej. Byli sobą zafascynowani od pierwszego spotkania. On mistrz. Ona jego studentka.
Ona malowała między innymi, jego portrety. - Przejmujący niezmiernie jest ten przedstawiający człowieka zrezygnowanego, poddanego upływowi życia. On, między innymi, malował jej akty. Bardziej posągowe niż zmysłowe. Ale bardzo pięknie odmalował ją w wieczorowej sukni ...
Wojciech Weiss (1875-1950) był absolwentem krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych, uczniem Leona Wyczółkowskiego, następnie sam rektorował tej uczelni przez trzy kadencje. Jego twórczość określa się głównie jako symboliczną, melancholijną...
Aneri Irena Weissowa (1888-1981) trafiła do pracowni malarskiej Wojciecha Weissa u podnóża Wawelu ze swoimi mrocznymi bardzo obrazami i pytaniem, czy będzie udzielał jej lekcji? Po latach wyznała: To on otwarł mi oczy na piękno, otaczające nas w zwykłym „szarym” życiu, na te dostrzegalne walory, które trzeba własnym sercem i umysłem odkryć, by zobaczyć prawdę żywą i zamknąć ją w swojej pracy twórczej. – Sygnowała obrazy anagramem imienia Irena, tj. ANERI. Programowo pozostawała w cieniu męża, z którym niemal się nie rozstawała. Mieszkali w Krakowie i w Kalwarii, gdzie Wojciech Weiss miał dom jeszcze przed poznaniem żony, i do którego – mimo licznych artystycznych wojaży i studiów zagranicznych, najchętniej wracał. Nie naśladowała jego twórczości, niemniej, co w jakimś stopniu przy tak nieprawdopodobnej symbiozie życia, naturalne, można znaleźć w ich pracach wiele wspólnych fascynacji. Aneri - zapisała się w historii malarstwa polskiego przede wszystkim, jako pejzażystka i malarka kwiatów. Mistrzowsko oddawała ich kruche, ulotne piękno. Malowała je do końca życia. Ostatnie, niedokończone, pozostałe na sztaludze płótno nosiło tytuł „Herbaciane róże”...
Pragnę, aby moje obrazy – mówił Wojciech Weiss w wywiadzie prasowym z 1939 roku –
były emocjonalnym wrażeniem, jakiego doznaję w obliczu natury i jej najprzedniejszych zjawisk. Nie jestem naturalistą, który jak fotograficzny obiektyw notuje kronikę życia, nie jestem realistą, który opisuje dokładnie elementy przyrody, obraz mój jest wizualnym doznaniem moim, jest plastycznym zamknięciem kolorystycznych odczuć. Stając przed naturą, wszystko co nie jest istotne, co mi jest niepotrzebne, pomijam i opuszczam, szczegóły, które nie podnoszą wrażenia, nie istnieją dla mnie. Tworzę harmonię barwną, symfonię kolorystyczną, która ma logikę istnienia sama w sobie. Staram się odnaleźć to, co jest najciekawsze w danym zjawisku, najistotniejsze i to przemieniać na wartości malarskie. To wszystko.
Prezentacja na wystawie w Centrum Kultury ZAMEK w Poznaniu, prac z prywatnej, rodzinnej kolekcji twórczości Wojciecha i Anieri Ireny Waissowej, jest okazją do zweryfikowania naszego odniesienia to twórczości Weissa. To okazja do poznania różnorodności jego dzieł i ich korelacji z wieloma stylami i nurtami (m.in. - widoczna fascynacja obrazami Jacka Malczewskiego!). Mamy tu obrazy z najwcześniejszego jego okresu, poczynając od prac akademickich, przez mało znane rysunki i pastele z końca XIX wieku, po wspaniałe pejzaże, akty i portrety z dwudziestolecia międzywojennego. To także okazja do poznania twórczości ANIERI. Jakby nie było, nie zestawianej – mimo kilku wspólnych ekspozycji, by wspomnieć chociażby pierwszą „Anieri, Weiss, Wyczółkowki” w Towarzystwie Sztuk Pięknych we Lwowie w 1926 roku, zwykle z nazwiskiem, z twórczością męża.
Grażyna Banaszkiewicz
Zdjęcia – serwis prasowy CK ZAMEK
„
Akordy światła i koloru”
wystawa twórczości Wojciecha Weissa i Aneri Ireny Weissowej
przygotowana przez Muzeum Regionalne w Stalowej Woli.
Sala Marmurowa oraz sale 102 i103 CK ZAMEK w Poznaniu.
Wystawa czynna do 21 grudnia 2008 roku.