|
Naturalnie
Każdy nowy rozdział w ludzkim życiu - także i wejście w Nowy Rok - przywołuje pytania o szczęście i piękno, które w tym 'nowym czasie' może być naszym udziałem...Nie chodzi tu myślenie w kategoriach dzieła sztuki, prób opisu, stawiania pewnych kanonów. Chodzi o to, że piękno może 'dotyczyć' ludzkiej egzystencji... Tradycja cywilizacji i kultury, w której jesteśmy osadzeni, od swych początków stawiała pytania o to, czym jest piękno, czym sztuka. Zrodziło się wiele koncepcji piękna i sztuki. Różnie pojmowano rolę jaką spełnia artysta. Są to niewątpliwie ciekawe i pouczające refleksje. Wydaje się jednak, że równie interesujące jest pytanie o to, czy i jak – ludzkie życie może być piękne. Nie ukrywam, że ku takiemu myśleniu sprowokował mnie film „La vita e bella” („Życie jest piękne”) z Roberto Benignim w roli głównej. I choć minęło już ponad 10 lat od jego premiery – pytanie o życie pozostaje wciąż aktualne. To trudna kwestia – czy w czasach upadku człowieczeństwa, podeptania wszelkich praw i wartości, w horyzoncie współczesnych kataklizmów, wojen i wzajemnych nienawiści - można życie uczynić pięknym...? To może zabrzmieć obrazoburczo ( tak jak bardzo różne były komentarze po filmie), ale historia pokazała, że człowiek może w sobie stworzyć taką przestrzeń wewnętrznej wolności, która nawet w obliczu gehenny obozowej, pozwala mu zbudować piękne życie. Nawet, jeśli jest ono kruche i ulotne. To znaczy, że nie ma w rzeczywistości „uprzywilejowanych” wobec warunków zewnętrznych. Jest jeden imperatyw wewnętrzny – stawać się wolnym. To jest wysiłek i trud. To sporo kosztuje. Ale to jest po to, by w czasach próby, przyniosło owoce. Nawet małej radości z powodu usłyszenia głosu Ukochanej Osoby, przelotnego spojrzenia, jednej chwili, co obleka się w wieczność. To życiowe piękno może – by powrócić do jednej z 'definicji' sztuki – zachwycać, wstrząsać i wzruszać... Rodzi się pytanie o siłę, która z ludzkiej słabości w obliczu bezsensu świata i sytuacji, potrafi zbudować piękno... To siła nie do określenia, nie do opisania, ale taka, której mocą człowiek wychodzi z cienia, kruszy skały i ukazuję piękne, człowiecze oblicze. To jest Miłość. I nieważne, czy to słowo jest w „modzie”, czy gubi sens w nadużywaniu znaczeń. Ważne, że jest. I ważne, by mieć odwagę o tym mówić. Ktoś może powiedzieć, że to niepoprawny romantyzm, że nie przekłada się na sukces... Może i tak, ale bez sukcesu i bez romantyzmu żyć można, a gdy traci się Miłość – traci się sens. Gdy traci się sens, traci się w życiu wszystko. O pięknym życiu pisał Norwid: - Spytam się tedy wiecznego-człowieka, Spytam się dziejów o spowiedź piękności: Wiecznego człeka, bo ten nie zazdrości, Wiecznego człeka, bo bez żądzy czeka, Spytam się tego bez namiejętności: “Cóż wiesz o pięknem ?...” ...“Kształtem jest Miłości” -/.../ Kształtem miłości piękno jest - i tyle, Ile ją człowiek oglądał na świecie, W ogromnym Bogu albo w sobie-pyle, Na tego Boga wystrojonym dziecię; Tyle o pięknem człowiek wie i głosi - Choć każdy w sobie cień pięknego nosi I każdy - każdy z nas - tym piękna pyłem. Gdyby go czysto uchował w sumieniu, A granitowi rzekł: “Żyj, jako żyłem” - To by się granit poczuł na wyjrzeniu, I może palcem przecierał powieki, Jak przebudzony mąż z ziemi dalekiéj... (C.K.Norwid, Bogumił) Warto w życiu „kształt Miłości” pielęgnować... Paweł Łukasz Nowakowski
|