


Dla nas Polaków, to nie tylko wspaniałe opactwo, kolebka Zakonu Benedyktynów. To symbol narodowy, pieśń o „czerwonych makach”, ale i realność. Cmentarz – miejsce wiecznej warty tysiąca młodych, pełnych nadziei i zapału Polaków. Wizyta na Monte Cassino była dla mnie wizytą (słowa nie potrafią oddać w pełni przeżyć) jak w Koloseum. Tyle, że Koloseum jakby zapomnianym. Zaniedbane groby, pożółkłe tablice z nazwiskami pochowanych na „Cimitero Polacco”. Tylko ekipa polskich pracowników odnawiających zmurszałe pomniki stanowiła pewien sygnał, że może ktoś jeszcze pamięta (może przed wizytą Prezydenta RP lub Papieża w maju b.r....?). Zdaję sobie sprawę, że dla wielu Polaków 'historia', 'patriotyzm' – to słowa obojętne. Doskonale wiem, że wielu wypiera z pamięci tamtej maj na Monte Cassino...
Nie da się jednak pominąć milczeniem tej daty z historii. Właśnie dziś, gdy ci, którzy winni dbać o dobro wspólne – Ojczyznę – od poziomu wójta po prezydentów - dbają tylko o swe interesy. Gdy kłótnie i waśnie są na porządku dziennym... O tym milczeć nie wolno.
Groby na Monte Cassino wołają o przyzwoitość i uczciwość. Może warto, by ci, którzy sprawują władzę w wolnej Polsce – na swój własny koszt – pojechali na Polski Cmentarz Wojskowy na Monte Cassino i wpisali w pamięć i serce słowa tam uwiecznione: „Przechodniu, powiedz Polsce, żeśmy polegli wierni w jej służbie”! Może wtedy pożółkłe karty z nazwiskami poległych wybieleją...
W tym roku mija 65 rocznica 'bitwy o Monte Cassino'. Warto zastanowić się nad słowami Jana Pawła II, wypowiedzianymi w z okazji 45 rocznicy bitwy w dniu 19 maja 1989 roku:
„Dziękuję bardzo Panu Generałowi Klemensowi Rudnickiemu za wypowiedziane słowo. WITAM SERDECZNIE wszystkich obecnych. W szczególny sposób witam tych, którzy walczyli pod Monte Cassino, i ich rodziny, a wśród nich panią Irenę Andersową. Proszę przekazać moje pozdrowienie żyjącym uczestnikom tej bitwy: dowódcom, oficerom, podoficerom, żołnierzom, kapłanom. Zanieście je wszystkim, gdziekolwiek się znajdują.“Przechodniu, powiedz Polsce, żeśmy polegli wierni w jej służbie”.Taki raport składają od czterdziestu pięciu lat Ojczyźnie bohaterowie spod Monte Cassino, którzy walcząc o wolność “waszą i naszą”, wolności tej nie doczekali na ziemi, bo spoczęli na zawsze w oczekiwaniu na zmartwychwstanie w Chrystusie - w ziemi włoskiej. Przechodniu, powiedz Polsce, że wzięliśmy głęboko do serca słowa Chrystusa: “Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich”. Wzięliśmy je do serca i wykonali dosłownie, Oddaliśmy nasze życie “za przyjaciół” za naszą Ojczyznę, za Europe, za świat cały, za przyszłość człowieka na tym świecie. Taki głos idzie do nas i na cały świat z góry, “co zwie się Monte Cassino”, o której Dante wkłada w usta świętego Benedykta te słowa: “Jamci . . . ten jest, którym w pierwszym rzędzie niósł tam Onego imię, co zbawienia prawdę dał światu, iż ocalon będzie”. Prawda zbawienia, że świat ocalon będzie!W prawdzie tej i ocaleniu mają swój udział nasi Rodacy, bohaterowie, uczestnicy tej historycznej batalii. Ci, którzy polegli i tam pozostali. Ci, którzy - jak generał Władysław Anders, dowódca Drugiego Korpusu Polskiego, generał Bronisław Duch czy biskup polowy Józef Gawlina - przeżyli wojnę, a potem spoczęli na tym cmentarzu. Ci, którzy spoczywają na innych cmentarzach Ojczyzny i świata, jak generał Bolesław Sulik. A także ci, którzy dzisiaj, w czterdziestą piątą rocznicę bitwy, są żywymi świadkami tamtych tragicznych i wielkich chwil. Wielokrotnie udawałem się na cmentarz na Monte Cassino i, modląc się za zmarłych oraz o to, by ich ofiara, ich krew nie były daremne, odczytywałem ze wzruszeniem imiona - w większości moich rówieśników - oraz nazwy miejscowości ich urodzenia. W tym roku, w czterdziestą piątą rocznicę zatknięcia biało-czerwonej flagi na gruzach benedyktyńskiego opactwa, udaję się tam duchowo ze szczególnym wzruszeniem, by raz jeszcze pochylić w hołdzie głowę przed poległymi i wszystkimi, którzy walczyli i gotowi byli oddać życie za Ojczyznę, za Europę, za lepszy świat, i wyrazić im najgłębszą wdzięczność. Myśląc o cmentarzu na Monte Cassino, myślę o wszystkich cmentarzach na całym świecie, na których spoczywają, ludzie, którzy oddali “życie za braci”, spontanicznie przychodzi mi na pamięć ewangeliczna tajemnica ziarna, które wpadłszy w ziemię i w niej obumarłszy, właśnie przez śmierć przynosi owoce. Stoimy wszak, po raz pierwszy po wojnie, w naszej Ojczyźnie u progu jakiegoś owocowania ofiary, śmierci, cierpienia, męki i wierności, które niejednokrotnie wydawały się być bezowocne. A stając pośród jakże licznych krzyży, które świadczą wobec świata o tej ofierze, pragniemy raz jeszcze wierzyć w te ogromne trudy i ofiary, które przynoszą owoce często niemożliwe do przewidzenia. Owoce, za które jesteśmy odpowiedzialni dzisiaj my, i na które uwrażliwiać winniśmy tych, którzy przychodzą po nas, bo długa jeszcze jest przed nami droga. W ten sposób refleksja historyczna staje się modlitwą. Dziękujemy Bogu i Kościołowi za to, że uczy nas miłości przyjaciół i nieprzyjaciół. Udajemy się do grobów bohaterów, którym zawdzięczamy dzień dzisiejszy, po to, abyśmy umieli “nasze kroki zwrócić na drogę pokoju”, pojednania i braterstwa wszystkich ludzi. Taką myśl, taką wdzięczność, modlitwę i życzenia pragnę wyrazić z okazji czterdziestej piątej rocznicy zwycięskiej bitwy pod Monte Cassino, w przededniu czterdziestej piątej rocznicy Powstania Warszawskiego i na krótko przed pięćdziesiątą rocznicą wybuchu drugiej wojny światowej. Pielęgnujmy troskliwie z wiarą owoc tego ziarna, które obumarło i wpadło w ziemię w tamtych straszliwych czasach. Czujmy się zań odpowiedzialni. Naród, który złożył takie ofiary, ma prawo do życia, ma prawo do godnego życia, do niepodległego i suwerennego życia. Przechodniu, powiedz Polsce . . . powiedz to Polsce i wszystkim na świecie Polakom. Zmarłych polecam Bożemu miłosierdziu, żyjącym błogosławię z całego serca.” (Jan Paweł II)
Żołnierze polscy spod Monte Cassino i z wielu innych miejsc oddali życie za Polskę. Dziś rodzi się pytanie czy ci, którzy nami rządzą dorastają do tego poziomu..? Przechodniu, powiedz Polsce i w Polsce o czerwonych makach...
Paweł Nowakowski
Redaktor Naczelny, 18.05.2009.
Zdjęcia: Joanna Staniszewska, Monte Cassino, kwiecień 2009.