Kobieta swoim pacałunkiem przezwyciężyć może nawet śmierć - Parmenides z Elei
Naczelny myśli, że... »

Internet-filozoficznym okiem..(I)

Drukuj
 


 

 

 

 

 

 

 

 

 Ryszard Kapuściński pytany o internet w 2006 roku, zauważył: „Na pytanie o internet nie ma łatwej odpowiedzi. Jesteśmy w trakcie procesu, który się dokonuje, nie wiemy, jak on się potoczy...” (R. Kapuściński, Dałem głos ubogim). Od tamtej wypowiedzi minęły trzy lata i tamte słowa są wciąż aktualne. „Internetowy proces” ciągle się dokonuje. I w wymiarze pozytywnym, ale i także w tym nieco ciemniejszym odcieniu... Nie myślę tutaj o skrajnych sytuacjach z kontekstem kryminalnym, ale o problemie, który można rozciągnąć na wszystkie media. Chodzi o rzetelność i wiarygodność. W wypadku internetu – problem jest - można by rzec – bardziej aktualny, ponieważ proces przekazu informacji w sieci jest niezmiernie szybki.

      Małgorzata Wyszyńska w artykule zatytułowanym „Sprawdzaj sieć” napisała: „Przyzwyczajenie do traktowania źródeł pisanych jako wiarygodnych zawodzi w przypadku internetu. Głupoty z sieci trafiają do druku” (Miesięcznik Press, nr 5/2009, s. 52-55.). I niestety to prawda. Dlatego wydaje się rzeczą pożyteczną – wrócić do wyjaśniania podstawowych pojęć. Życie potwierdza, że to, co wydaje się oczywiste, siłą przyzwyczajeń ludzkich traci swój pierwotny sens...

 

Medium – portal – wirtualność. Te trzy słowa mogą stanowić klucz do zrozumienia ideału.

 

Medium – słowo z języka łacińskiego oznacza najprościej mówiąc 'przekaźnik'. Nie jest więc celem samym w sobie. Jest środkiem, mającym ułatwić czytelny, bez zniekształceń, przekaz wiadomości. Jest swego rodzaju mostem, pozwalającym bezpiecznie przechodzić przez 'rzekę' informacji. Medium spełniać więc winno rolę służebną wobec człowieka, jego praw, godności. Praw nie tylko pojedynczej osoby ludzkiej, ale i wspólnot i narodów. Medium nie ma zwracać uwagę na samego siebie, ale na osoby, problemy, zjawiska...


Portal – w pierwotnym znaczeniu to: brama, okno a także...wejście do świątyni. Jest to zatem 'miejsce', które wprowadza w inny świat. Otwiera nową perspektywę. Gdyby zastosować analogię wejścia do świątyni, to portal jawić się winien jako zaproszenie do uczestnictwa w świecie swego rodzaju sacrum. A gdzie sacrum – tam skupienie, a nie drażniący hałas, nie kłótnia, ale pojednanie, nie tylko mówienie, ale i wsłuchiwanie się w drugiego, w naturę, w piękno. To przestrzeń, z której wychodzi się innym...


Wirtualność – dla niektórych to słowo oznacza coś, co może zaistnieć, ale nie istnieje realnie. Tymczasem łacińskie słowo 'virtus' oznacza męstwo i energię. Stąd wirtualny świat ma olbrzymią energię (czytaj także – szybkość). Chodzi o to, by posiadł także cnotę męstwa...


Być może ktoś powie, że te słowa klucze, to coś czego nie da się wcielić w życie. Doświadczenie jednak pokazuje, że tam, gdzie widać jasno zarysowany ideał, można odnaleźć drogę, która do niego zbliża...

Czego i sobie i Szanownym Czytelnikom życzy...


Paweł Nowakowski

Redaktor Naczelny

08.05.2009.


P.S. Dalszy ciąg refleksji n.t. internetu za tydzień

Zdjęcia: Joanna Staniszewska

Zdj.1: Portal Katedry w Pelplinie    Zdj.2: Most Ponte Sisto w Rzymie  Zdj.3:Wall Street-relacja TV CNN w czasie kryzysu  Zdj.4: Brama do rezydencji na Awentynie-Rzym