Tea w Anglii
Samuel Pepys, współcześnie znany przede wszystkim dzięki swoim dziennikom, pisał, że nie miał przyjemności kosztować chińskiego napoju aż do 25 września 1660 roku, kiedy wypił swoją pierwszą filiżankę po długiej dyspucie na temat brytyjskich stosunków zagranicznych. Pepys był członkiem parlamentu oraz Głównym Sekretarzem Admiralicji i nie stronił od towarzystwa, obracał się więc w najświetniejszych kręgach Anglii i śledził na bieżąco wszystkie nowości. Jego przykład dowodzi, jak wolno Brytyjczycy przekonywali się do picia herbaty. Prawdziwy przełom nastąpił dopiero wtedy, gdy król Karol II zaręczył się z portugalską księżniczką Katarzyną de Bragança. Narzeczona dotarła do portu Portsmouth 13 maja 1662 roku, a wraz z nią kilka statków wiozących jej posag – w tym skrzynię pełną herbacianych liści. Katarzyna była miłośniczką herbaty, co nie dziwi, ponieważ wychowała się na portugalskim dworze w czasie, gdy napój ten cieszył się największą popularnością. Można sobie wyobrazić jej zdumienie i niesmak, gdy zmęczona podróżą zeszła wreszcie na ląd i zamiast wymarzonej herbaty na odświeżenie dostała... kufel brytyjskiego piwa ale! Natychmiast poczuła się jeszcze gorzej i ostatecznie chorowała przez kilka dni, ukryta w prywatnych komnatach, a królewski ślub trzeba było przełożyć. Kiedy tylko małżeństwo doszło do skutku, a Katarzyna przyzwyczaiła się do nowych warunków, zaczęła popularyzować picie herbaty. Za królem i królową podążył cały dwór, za dworem – szlachta, i tak oto herbata wreszcie przyjęła się w Anglii. Jej popularność była tak duża, że na jakiś czas spadło nawet spożycie ale.
Transport
Popularność herbaty zaowocowała ogromnym zapotrzebowaniem na regularne dostawy. Brytyjczycy szybko przestali być zadowoleni z pośrednictwa Holandii i Portugalii, które dyktowały wysokie ceny. Uzależnienie od innego państwa, szczególnie w sprawie tak istotnej, jak herbata, nie przypadło królowi do gustu. Powołał więc do życia brytyjską Kompanię Wschodnioindyjską, która przeszła do legendy jako bohater wielu opowieści o piratach. W Wielkiej Brytanii miała ona monopol na sprowadzanie towarów z Dalekiego Wschodu, między innymi jedwabiu, porcelany i herbaty. Konieczność dostarczenia brytyjskim obywatelom dużych ilości herbacianych liści w rozsądnych cenach doprowadziła w końcu do wojen opiumowych i, ostatecznie, do przejęcia kontroli nad Hongkongiem. W zorganizowaniu transportu towarów z Dalekiego Wschodu pomógł także Bombaj – kolejna część posagu Katarzyny – który wraz z podpisaniem aktu małżeństwa między Katarzyną de Bragança a Karolem II przeszedł w brytyjskie władanie.
Moda na herbatę
Wraz z rosnącą popularnością herbaty w Wielkiej Brytanii pojawili się kolejni specjaliści wypowiadający się na temat jej zdrowotnych właściwości. Podobnie jak w innych częściach Europy, również w Anglii zdania były podzielone. W 1748 roku John Wesley, współzałożyciel Kościoła metodystów, zalecał całkowitą abstynencję, twierdząc, że herbata przyczynia się do chorób o charakterze nerwowym, w tym do zespołu paralitycznego, na który cierpiał sam Wesley do momentu, w którym całkowicie zrezygnował z picia herbaty. W kolejnych latach wielu podzielało jego opinie, wielu się z nimi nie zgadzało. Niejaki Gentleman z Cambridge, który nie chciał wyjawić swojego prawdziwego nazwiska (rzecz zrozumiała w ogniu dyskusji, jaka rozpętała się na ten temat), dla równowagi w swoim pamflecie twierdził z ogromnym przekonaniem, że herbata jest, w ogólnym rozrachunku, właściwie panaceum i należy pijać ją na wszelkie możliwe dolegliwości, a także, na wszelki wypadek, gdy nic nie dolega. Spory o zdrowotny wpływ herbaty nie znalazły nigdy jednoznacznego rozwiązania. Nie miało to zresztą znaczenia. Brytyjczycy nie mieli zamiaru z niej rezygnować, szczególnie gdy w połowie XIX wieku księżna Bedford przyczyniła się do utrwalenia zwyczaju picia popołudniowej herbaty – five o’clock. Moda na spotkania przy herbacie przetrwała do dziś, choć rzadko odbywają się one według skomplikowanego dziewiętnastowiecznego protokołu. Do dziś też herbata cieszy się w Europie popularnością, którą zaczęła zdobywać w XVII wieku. Chociaż z czasem upodobania Francuzów zwróciły ich z powrotem w stronę wina, a Niemcy zaczęli słynąć raczej z piwa niż picia herbaty, jest ona współcześnie drugim najczęściej pijanym napojem na świecie.
Agnieszka Kąkol
„Filiżanka Smaków” nr 5 (9), wrzesień 2009
www.filizankasmakow.pl