|
Naturalnie
'Wartością', która zbliża miasto spod stóp Wezuwiusza do Stolicy Borów Tucholskich okazały się w minionym czasie...śmieci. Brzmi to zapewne nieco dziwnie, jednak każdy, kto doświadczył tego problemu – dobrze wie, że to wcale nie takie proste i przyjemne... W aspekcie nie tylko 'zapachu', ale i w kontekście troski o naturę, o warunki epidemiologiczne czyli w trosce o człowieka, który nie tylko zamieszkuje Włoską krainę, ale i Tucholską... A cóż dopiero mówić o turystach, którzy spragnieni wypoczynku skazani bywają na swoiste inhalacje. Bynajmniej nie zdrowotne, ponieważ ktoś z Szacownych Włodarzy ziemi włoskiej i polskiej nie raczył uruchomić wyobraźni i zdrowego rozsądku, że kosze ze śmieciami w letnich temperaturach po prostu rosną siłą małych żyjątek i bakterii, a nadto wydają zapach daleki od Aqua di Gio czy Dune... Spacerując wśród pięknych lasów Borów nie sposób nie zauważyć porzuconych worków ze śmieciami... Nie moja to rzecz dochodzić, kto jest sprawcą tego wandalizmu. Moją jednak powinnością jest pytać o możliwe przyczyny takiego stanu rzeczy! W niczym nie usprawiedliwiam 'utylizowania' śmieci w lesie, spalania ich w przydomowych piecach. Jednak trzeba jasno postawić pytanie o to w jaki sposób Włodarze tak pięknych terenów rozwiązują „pachnący problem” (w dodatku na terenie Parku Krajobrazowego!). Pytając odpowiedzialną za wywóz gminną firmę usłyszałem, że „śmieci wywozimy RAZ W MIESIĄCU” i basta! Pytanie o bardziej regularny – choćby w miesiącach letnich – wywóz 'pachnideł i bakterii'- zostało potraktowane jako fanaberia! I dlatego już wiem, że choć Neapol przestrzennie daleko, to realnie - „śmieciowo” jednak blisko. Cudowne miasto u stóp Wezuwiusza, bliskość Capri i urocze Bory Tucholskie. Piękno natury , która zachwyca i „cudowny zapach i widok bytu” czyli śmieci, które poprzez ludzkie postanowienia stanowią „pomnik” niezbyt zachęcający do powrotów... Ciekawe, czy ktoś, kto „dba” o naturę w tych miejscach potrafi zadać sobie pytanie – czy chciałbym tu przyjechać na wypoczynek...? Z perspektywą pełnych koszy na śmieci i super zapachów... Może warto przypomnieć znane adagium, że, „aby wymagać od innych trzeba najpierw wymagać od siebie...” I nieważne, czy to Neapol, czy Bory Tucholskie.... I jeszcze -'last but not least' – jako osoba przebywająca i w Neapolu i w Borach Tucholskich – życzę Gospodarzom tych uroczych miejsc, by przyjęli te słowa życzliwie, bo istnieją dwa rodzaje krytyki: - konstruktywna (z życzliwości) i – destrukcyjna (płynąca z niechęci i braku życzliwości). A Polska i Bory Tucholskie to przecież nasz skarb. Oby nikt tego nie zmarnował...
Paweł Nowakowski Redaktor Naczelny 05.09.2009.
Zdjęcia autora- okolice wsi Legbąd – tereny Tucholskiego Parku Krajobrazowego.U góry - 'ciemna' strona Parku Kajobrazowego. U dołu - 'jasna'.... |