Smutek każdy i niesmak znika, gdy mu pożywienia nie dajesz - Alfred Tarski
Dla psychologów... »

Dzieci swoich dzieci-II

Rodzina i co dalej?

 Czy, jako dzieci, powinniśmy i czy możemy pomóc im ją zapełnić? - Nawet najbardziej kochające dziecko nie jest w stanie sprostać temu zadaniu - mówi Sylwia Pieńkowska. -Brak pasji, zaniedbane relacje towarzyskie, to najczęstsze przyczyny poczucia osamotnienia. Musimy pamiętać, że każdy z nas jest odpowiedzialny za swoje życie. Nie jest dobrze, gdy rodzina jest dla kogoś jedyną przestrzenią społeczną.

Kiedy odwiedzam moją mamę i razem spacerujemy po parku, spotykamy jej znajomych. Wszyscy narzekają na samotność, nawet jeśli ich dzieci mieszkają blisko.- Ach, dzieci- machają ręką - one nas nie zrozumieją i patrzą na mnie ze zdziwieniem, kiedy pytam, dlaczego nie spotykają się we własnym gronie. Dopiero po chwili uśmiechają się i mówią: - No właśnie, dlaczego się nie spotykamy? - Obiecując, że muszą to zmienić. - Dobrze jest mobilizować rodziców do różnych działań - doradza Janusz Sztencel. - Namówić ich do odwiedzenia ulubionych miejsc, zaproponować podwiezienie do znajomych. Wielu rodziców tęskni do czasów, kiedy w jednym domu mieszkało kilka pokoleń. Dzisiaj to rzadkość. Nie pozwalają na to ciasne mieszkania, ale też nasze nawyki i pragnienie wygody. Większość młodych ludzi już sobie tego nie wyobraża. - Uwielbiam moją mamę, ale nie mogłabym żyć z nią pod jednym dachem - wyznaje moja przyjaciółka. - Nie zniosłabym na co dzień jej uwag na temat prowadzenia domu czy wychowywania dzieci. Mama cierpi z powodu poczucia osamotnienia i co jakiś czas ucieka w chorobę, żeby zmusić mnie do częstego przebywania u niej. Ale mam już na nią sposób. Zaczynam wprowadzać w jej mieszkaniu własne nawyki. To ją tak denerwuje, że w końcu nie wytrzymuje i nagle zdrowieje w cudowny sposób. Pełna werwy przywraca swoje porządki.

-Taka relacja to rodzaj walki - zauważa Janusz Sztencel. - Lepiej jest, kiedy potrafimy otworzyć się na rodziców. Szukać z nimi takiego rodzaju kontaktu, w którym jest miejsce na ich i nasze uczucia. Trzeba uczyć się z nimi rozmawiać.

 

Spojrzeć prawdzie w oczy

Bywa, że rodzice wymagają stałej opieki. Wtedy pojawiają się bolesne dylematy. Wziąć ich do siebie? A wtedy co z naszą pracą, co z naszą rodziną? Oddać do domu spokojnej starości? -Należy się dobrze zastanowić i wybrać najlepsze rozwiązanie, nie tylko dla rodzica, ale także dla nas samych - mówi Sylwia Pieńkowska. - Opieka nad starszą osobą to często zadanie na wiele lat. Możemy przeliczyć się z siłami,podejmując pochopną decyzję.

Janusz Sztencel radzi, by taką sytuację bardzo uczciwie i dokładnie przedyskutować ze współmałżonkiem i wspólnie znaleźć rozwiązanie. - Nie można wymuszać na nim zgody. Nawet jeśli sami chcemy poświęcić czas i energię na pielęgnowanie naszego rodzica, nie oczekujmy tego bezwarunkowo od reszty rodziny. Ale jest to dobra okazja, by przygotowywać dzieci na sytuację, kiedy trzeba zrezygnować z własnej wygody dla dobra innych.

Często wraz ze starością, rodzice zachowują się jak nasze dzieci. Osoby, które są naszymi autorytetami, zaczynają mówić i robić dziwne rzeczy, zupełnie zaprzeczające ich dawnemu charakterowi. My nie wiemy, jak się wobec tego zachować i udajemy, że wszystko jest w porządku. Rozmawiamy z rodzicami jak dawniej, chociaż czujemy się w tym zupełnie zagubieni.- W sytuacji utraty - mówi Sylwia

Pieńkowska - a to jest waśnie ten przypadek, bo tracimy rodziców jakich znaliśmy, pojawia się niedowierzanie, dezorientacja, szok i zaprzeczanie rzeczywistości. Zmienia się bowiem funkcjonowanie rodziny, bliska i ważna dla nas osoba przestaje być odpowiedzialna, to burzy poczucie bezpieczeństwa, pokazuje, że w życiu nie ma nic stałego. Czujemy smutek i złość. Dajmy sobie prawo do przeżywania tych uczuć, ale pamiętajmy, że rodzice nie mają możliwości kontroli swych zachowań. -Nie traćmy szacunku do rodziców- doradza Janusz Sztencel. - Ale nie udawajmy, że nie widzimy, co się z nimi dzieje. Kontaktujmy się z tymi, którzy są, a nie z tymi, którzy byli. To może być kolejny dar od nich dla nas. Mogą ujawnić się sprawy, które nosili w sobie przez całe życie. Mamy szansę zbliżyć się do nich i lepiej ich poznać.

 

Justyna Masella