Smutek każdy i niesmak znika, gdy mu pożywienia nie dajesz - Alfred Tarski
Dla lekarzy i nie tylko »

Lecznicza moc granulek

Drukuj

 

W terapii homeopatycznej wykorzystuje się leki zawierające bardzo małe dawki substancji aktywnych, które podane w większych ilościach wywołują u osoby zdrowej objawy przypominające te, jakie obserwujemy u chorego. Takim standardowym przykładem leku homeopatycznego jest wyciąg z cebuli. Każdy z nas zna z autopsji łzawienie oczu i silny wodnisty katar, który nieuchronnie pojawia się, kiedy kroimy cebulę. Gdy jednak ekstrakt z tej rośliny podamy, w homeopatycznych dawkach, choremu na alergię, okaże się, że takie objawy jak, katar sienny czy zapalenia spojówek niezwłocznie ustąpią. Niewielkie dawki, bowiem zamiast powodować chorobą, po prostu ją leczą. Specyfiki homeopatyczne produkowane są z surowców roślinnych (w 80 proc.), takich jak np. tuja, zwierzęcych, np. jad pszczeli lub mineralnych, np. złoto czy miedź. Na początku sporządza się z nich wyciągi wodno-alkoholowe, a następnie poddaje się je wielokrotnemu rozcieńczeniu, powtarzanemu nawet kilkaset razy. Środki homeopatyczne występują w postaci preparatów jednoskładnikowych, czyli wytwarzanych z jednego surowca i złożonych, produkowanych z wielu odpowiednio dobranych substancji aktywnych. Można je nabyć w postaci granulek, tabletek, syropów, kropli, maści i czopków. Wszystkie one w naturalny sposób pobudzają organizm do walki z chorobą i wzmacniają siły obronne organizmu. Ich niewątpliwą zaletą jest brak działań ubocznych.

Największą słabością homeopatii, i głównym powodem, dlaczego jest odrzucana przez lekarzy akademickich jest sama „konstrukcja” leku. Specyfiki homeopatyczne są, bowiem tak silnie rozcieńczonymi roztworami substancji aktywnych, że w badaniach chemicznych, którym się je poddaje, nie można znaleźć jakiejkolwiek cząsteczki substancji pierwotnie w nich rozpuszczonej. W takim wypadku trudno dziwić się lekarzom akademickim, że nie wierzą w leczniczą moc homeopatii. Bo jak może działać coś, czego nie ma? Przypisują, więc sukcesy tej terapii jedynie efektowi placebo, czyli silnemu przekonaniu chorego, że preparat, który przyjmuje jest lekiem i na pewno jemu pomoże.

Drugą przyczyną niełaski jest znikoma liczba badań klinicznych, które by dowodziły skuteczności działania homeopatii. Te, które już istnieją są natomiast atakowane, za małą wiarygodność. W 2005 roku na łamach prestiżowego medycznego tygodnika Lancet został opublikowany bardzo krytyczny artykuł negujący działanie terapeutyczne homeopatii. Jego autorzy poddali ocenie wcześniej przeprowadzone badania na pacjentach, i na tej podstawie, uznali, że metoda ta nie działa.

Głównym argumentem, którym posługują się homeopaci, aby wytłumaczyć, dlaczego, mimo pozornego braku obecności substancji aktywnych w roztworach homeopatycznych, specyfiki te działają, jest hipoteza, tzw. pamięci wody. Zgodnie z nią woda przechowuje w swej „pamięci” informacje na temat fizykochemicznych właściwości substancji, z którymi wcześniej się zetknęła, a następnie przekazuje je organizmom żywym. Dlatego nawet bardzo silnie rozcieńczone roztwory, mają takie same właściwości, jak płyny o dużo większym stężeniu. Skuteczność terapii homeopatycznych potwierdzają też badania na niemowlętach i zwierzętach. Bo jak przypisać sugestię np. konikom polnym, które pod wpływem zwykłych dawek insektycydu giną, ale już po podaniu tego preparatu w rozcieńczeniu homeopatycznym, podwajają masę ciała?


Marzena Sygut