Przyjaciele na ogół pomagają żyć i przeszkadzają pracować - Tadeusz Kotarbiński
Dla filozofów... »

Wielki powrót filozofii?

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 Co jakiś czas pojawia się postulat wprowadzenia do szkół filozofii jako przedmiotu obowiązkowego we wszystkich szkołach począwszy od gimnazjum.

Rzeczywiście byłby to powrót do tradycyjnego modelu wykształcenia, który zniknął zupełnie podczas trwania rządów komunistycznych. Pięknie byłoby, gdyby młodzi znów zaczęli zachwycać się filozofią, jeszcze piękniej stałoby się, gdyby zaczęli sami filozofować. Niestety mam pewne obawy, że nawet gdyby wprowadzić obowiązkowo filozofię do szkół, uczniowski zachwyt nad wielkością umysłu człowieka nie jest taki oczywisty.

Przede wszystkim należałoby spytać, jak miałby wyglądać takie zajęcia z filozofii. Czy nie stałoby się tak, że zamiast uczyć filozofować, zajmowanoby się po prostu historią filozofii, omawiając po kolei poszczególnych filozofów, wtłaczając uczniom do głowy, co też ciekawego powiedział taki, czy inny myśliciel. W takim przypadku przedmiot o nazwie filozofia, stałby się w rzeczywistości historią filozofii. Obawiam się, że nie zmusiłby przy tym nikogo do głębszej refleksji, ponieważ uczeń zajmowałby się pamięciowym przyswajaniem sobie informacji o poszczególnych filozofach.

Trzeba również stwierdzić, że aby dobrze studiować filozofię należałoby wrócić również do nauczania choćby podstaw języków klasycznych: greki i łaciny. To daje nam kolejne dwa przedmioty, na które w szkole niestety nie ma miejsca.

Warto przy okazji zauważyć, że u niektórych młodych coraz trudniej o jakąś intelektualną refleksję nad światem. Jest to z resztą nie tylko cecha młodego pokolenia. Coraz więcej osób zdaje się prezentować zasadę: „człowiek jest tym, co je”. Tymczasem bez zdolności refleksji nad sobą i światem nie możliwe jest filozofowanie. Szkoda, że nauczanie religii - jednego z najważniejszych przedmiotów, kształtujących u młodych ludzi tę zdolność, jest często marnowany przez katechetów. Wielokrotnie, miast pobudzać do zastanowienia, ogranicza się jedynie do wymogu pamięciowego opanowania takich czy innych „regułek”. Jest to bez wątpienia zmarnowana szansa, ale jeszcze wiele wody upłynie, zanim Kościół w swojej instytucjonalnej części zrozumie tę oczywistą prawdę. Jeszcze więcej wody upłynie, zanim katecheci, ciągle nastawieni jeszcze na nauczanie rodem z Soboru Trydenckiego, zrozumieją, że nie tędy droga. Oczywiście będzie to od nich wymagało większego niż dotychczas intelektualnego zaangażowania, zdaję sobie również sprawę, że nie wszyscy sprostają, ale cóż... wiara, to również zdolność do refleksji. W dodatku religia to przedmiot nie obowiązkowy, co sprawia, że jest traktowany przez uczniów i rodziców z osobliwą pobłażliwością.

Patrząc na plan zajęć uczniów bez trudu można stwierdzić, że jest on przeładowany. Zajęć w ciągu dnia jest dużo, a jak wiadomo, zmęczony umysł nie jest zdolny do filozoficznych uniesień. Stąd jest to kolejny argument na to, aby poważnie zastanowić się nad wprowadzeniem kolejnego przedmiotu. Ograniczenie czasowe któregokolwiek z istniejących szkolnych przedmiotów spotka się zapewne z protestem nauczycieli, którym ciągle brakuje czasu na zrealizowanie materiału, niejednokrotnie nawet w ramach podstawy programowej. A gdzie tu mówić o solidnym przygotowywaniu do egzaminów czy konkursów. Te czynności większość uczniów musi wykonać sama w domu, niejednokrotnie za pomocą korepetycji. Doliczyć do tego trzeba inne zajęcia pozalekcyjne, wybierane przez uczniów mniej lub bardziej dobrowolnie.

Nie jest również tak, że filozofia w szkole jest zupełnie nieobecna. Spotykamy ją zarówno na lekcjach historii, jak i języka polskiego. W wielu szkołach istnieją tzw. ścieżki tematyczne, wśród których dość często pojawia się właśnie filozofia. Dla wyjaśnienia podam, że ścieżka taka nakłada na nauczycieli wszystkich przedmiotów odniesienie się w kilku tematach w roku do danej ścieżki, według podanego planu. Dzięki temu uczniowie usłyszą, na przykład o filozofii, nie tylko na historii czy języku polskim, ale również na matematyce, fizyce czy przyrodzie.

Pięknie byłoby, gdyby filozofia wróciła do szkoły. Jeszcze piękniej, gdyby z młodzieńczej fascynacji filozofią, wyrosły kiedyś umysły, które przyczyniłyby się do rozkwitu zapadłej nieco polskiej filozofii. Jednak pamiętać trzeba, że nie da się tego załatwić jednym podpisem pod ministerialnym rozporządzeniem. Aby nauczanie filozofii w szkołach przyniosło pożądany efekt, potrzeba wiele więcej...

 

Piotr Chudziński