Przyjaciele na ogół pomagają żyć i przeszkadzają pracować - Tadeusz Kotarbiński
Dla filozofów... »

List do redakcji

Jestem matką ucznia klasy 1 gimnazjum. Z zaciekawieniem przeczytałam zamieszczoną dyskusję na temat nauczania filozofii w szkole. Myślę, że są tego plusy i minusy. Ja sama należę do pokolenia, które z filozofią i filozofami ma niewiele wspólnego. Z tego, co pamiętam, to nieco o filozofach mówiliśmy na języku polskim i historii. Były to raczej ich pobieżne życiorysy. Całkiem niedawno wpadły mi w ręce Myśli Pascala i chyba powoli zaczynam odkrywać, co straciłam, nie mając kontaktu z tego typu literaturą. I chyba chciałabym, aby moje dziecko nie miało w przyszłości takiego samego odczucia. Wiem, że za to, co powiem oburzą się na mnie niektórzy, ale może warto, aby zamiast kolejnej godziny wychowania fizycznego, podczas którego – na tyle, ile wiem z relacji syna – głownie gra się w piłkę, wprowadzić choćby jedną godzinę filozofii. Przecież dziecko w piłkę może sobie pograć po lekcjach, a nie ma takiej szansy na spotkanie z filozofią. Ja doskonale zdaję sobie sprawę, że aktywność ruchowa młodych ludzi jest bardzo ważna w ich rozwoju, ale obawiam się tylko, że ze szkół będzie wychodzić coraz więcej młodzieży, których kondycja fizyczna będzie niezła, ale zdolności umysłowe do odczuwania i poznawania świata takim, jakim jest, coraz słabsze.

 

Katarzyna Gic

Wrocław, 15.05.2007.