Dla elit.. »

Świat bez wartości

Drukuj
 


A więc cel został osiągnięty. Ekspozycja XVII Międzynarodowego Triennale Rzeźby – rozległa: 5 wystaw*, 204 obiekty, 90 artystów z 17 krajów – w całości zatytułowana „kryzys gatunku”, intryguje, zadziwia, irytuje, chwilami rozśmiesza, niemniej zdecydowanie przygnębia i budzi refleksje.

Artysta z Francji Arnaud Cohrn, autor pracy „CHEAT”(Big Coke Texas Style), 3-metrowa butelka Coc-Coli, polana smołą i posypana pierzem - uważa, że Triennale jest jedną z głównych, tak naprawdę niewielu w sumie wystaw rzeźby na obszarze Wschodniej i Południowo-Wschodniej Europy, że zaszczytem jest udział w Triennale, którego główny walor stanowi różnorodność prac, a nie podporządkowywanie się jednej idei rzeźby. Bo - dodać trzeba, iż ta ekspozycja rzeczywiście prezentuje prace w najróżniejszych materiach: od kartonu, przez plastyk, żywice epoksydowe, styropian, szkło, tkaninę, farby, najróżniejsze przedmioty gotowe, przedmioty codziennego użytku wkomponowane w określone aranżacje, przez video, po drewno, metal, kamień, czyli materie w powszechnej mentalności przyjęte jako tworzywo dla rzeźby.

Arnaud Cohrn, również filozof sztuki prof. Roman Kubicki i teoretyk sztuki prof. Grzegorz Dziamski podkreślają, że obecne Triennale daje możliwość prześledzenia tego, jak rzeźba ewoluuje, tego jak daleko odeszła od, przez wieki utrwalonego znaku. Dzisiaj jest zupełnie innym kodem, inaczej aranżuje przestrzeń i nie ma już na nią takiego wpływu jak dawniej. Dzisiaj bowiem i rzeźba bywa efemeryczna (coraz częściej przecież każdy z wytworów naszej doby szybko wypierany jest przez nowe technologie, nowe media), wrażeniowa na tyle tylko by podrażnić, pobudzić naszą wyobraźnię, nie zaś trwać w określonym miejscu latami.

Prof. Dziamski zauważa, że dawniej uczelnie artystyczne kształciły malarzy, rzeźbiarzy, grafików. Teraz kształcą a r t y s t ó w. Mnożą się pracownie multimedialne, a twórca sięga po każdą możliwość wypowiedzi. Rzeźbą nazywa się wszystko w formacie trójwymiarowym.

I prof. Kubicki, i prof. Dziamski skupiają się też w swoich wypowiedziach na tytule Triennale. Pierwszy twierdzi, że „kryzys gatunku” trafnie wpisuje się w całą masę kryzysów wieszczonych od polowy XX wieku, a więc m.in. kryzys płci, tak mężczyzny, jak i kobiety, kryzys miłości, sztuki, filozofii i czego tam jeszcze... Konkluduje, iż tak naprawdę to mamy do czynienia z kryzysem człowieczeństwa. Odwzorowaniem owej tezy - mówi (podobne zatem jak cytowana we wstępie, zagadnięta na wystawie młodą osoba, przypadkowo tę wystawę zwiedzającą), są liczne na Triennale rzeźby-kontestacje, by wymienić dramatyczny bardzo, jakby z korzeni wyrwanych ziemi uformowanych postaci z cyklu „Les Dévorants” Francuski Louise Giamari.

Prof. Dziamski natomiast ma pretensje do tego tytułu, twierdząc, iż jest przewrotny, a nawet głęboko niesłuszny, że zestawienie retrospektywy znakomitego włoskiego twórcy rzeźby urbanistycznej Fancesco Marino di Teana, z pracami wielu uznanych w świecie artystycznych osobowości oraz z konkursową ekspozycją rzeźb młodych twórców, również bardzo ciekawych, otwierających inne myślenie o materii i znaku rzeźby (tu zbieżność z odczuciami Arnaud Cohrna), przeczy jakiemukolwiek kryzysowi tego gatunku sztuki!

Niemniej wszyscy odnotowują zatroskanie artystów obecnym światem, tak a nie inaczej poukładanym przez zachłannego, zakłamanego człowieka.

Arnaud Cohrm odnosząc się bezpośrednio do swojej pracy, jej przesłania - relacjonuje: Staliśmy się, zwłaszcza my Europejczycy z Zachodu jako konsumenci głęboko nie usatysfakcjonowani naszym trybem życia, który sami stworzyliśmy. I to największy kryzys z jakim mamy dzisiaj do czynienia. Konsumpcyjny świat to iluzja, ułuda. Mami ciebie, oszukuje. Mówiono nam, że jest jakaś wartość dodatkowa, ale ten świat nie ma żadnych wartości. W Ameryce, kiedy wylewa się na kogoś smołę i zaraz po tym sypie pierze, znaczy się go jako oszusta, kłamcę. Dlatego butelkę Coca-Coli – symbol konsumeryzmu, oblałem smołą, obsypałem pierzem.


Grażyna Banaszkiewicz

(zdjęcia autorki)