


Czy pamiętamy, że jesteśmy dziećmi owej Przyrody: wszak ona była pierwsza z całym swoim bogactwem a potem dopiero Człowiek! Czy my, Naczelni, homo sapiens czujemy się jeszcze częścią Natury? Czy też, czyniąc ziemię sobie poddaną wyalienowaliśmy się, odgrodziliśmy się od wszelkich dóbr naturalnych, korzystając z nich tylko według egoistycznych potrzeb?
Przyroda się buntuje przeciwko człowiekowi:, który stał się jej obcy! Z gór schodzą lawiny, maleńkie strumyki zmieniają się w groźnie rwące rzeki, topiąc wszystko co na swej drodze napotkają. Coraz mniej jest powietrznej otuliny, która w sposób n a t u r a l n y miała chronić człowieka przed palącymi promieniami słońca. Musimy bronić się przed nim, jeszcze niedawno wielkim przyjacielem człowieka! Nie trudno jednak zauważyć w naszym postępowaniu braku logiki: bronimy się przed słońcem, ale korzystamy z solarium (też szkodliwym), mówimy, że naturalne kąpieliska są brudne (a same przecież się ,,nie zabrudziły”!) i idziemy pływać w... chlorowanych basenach!
Uspakajamy się, przeżywając niespotykane w naszej szerokości geograficznej upały, powodzie czy też mrozy, mówiąc, że to tylko takie anomalie, że występują raz na sto a może na tysiąc lat. Uspokajamy się, że wszystko wróci do normy.
Tymczasem... Można już deptać trawniki, ale któżby skoro świt chodził boso po skąpanej rosą zieleni? Od tej naturalnej przyjemności oddzielamy się grubymi podeszwami butów i asfaltem, którymi pokryliśmy naturalne ścieżki. Coraz bardziej zawłaszczamy nadmorskie wydmy. Wykorzystujemy puszcze amazońskie, wycinamy lasy, zmieniamy odwieczny bieg rzek, emitujemy w przestrzeń kłęby spalin i dymów trujących. I mówimy, że klimat nam się zmienia, że nadeszła epoka ocieplenia i dlatego topią się wieczne zmarzliny.
Czy żyjemy jeszcze w choć minimalnej symbiozie z Naturą? Być może tak, ale to symbioza wymuszona, bez tego wewnętrznego przekonania, że jesteśmy częścią Przyrody. Popatrzmy jak odgrodziliśmy się od niej betonem, roletami i żaluzjami (coraz grubszymi, aby żaden promyk słoneczny się nie zabłąkał w pokoju). I znowu ten brak logiki: włączamy sztuczne oświetlenie choć często na dworze jeszcze jasno, no, ale my za tymi roletami... Nie wypatrujemy już ,,robaczków świętojańskich”, ale drzewa oplątaliśmy przemyślnymi girlandami światełek. Zdobywamy najwyższe szczyty, nie bacząc na to, że może tam nie jesteśmy wcale mile widziani...
Już nie wsłuchujemy się w odgłosy przyrody, zagłuszone sztucznymi decybelami. Ekologię uważamy za naszą wielką zdobycz, a przecież to tylko - jakkolwiek sztuczny - powrót do natury! Tymczasem z krajobrazu miejskiego znikają rozćwierkane wróble. Przegrały walkę z wielkim bratem - Człowiekiem.
Wydaje się, że Naturą dla człowieka stała się wyprodukowana przez niego Cywilizacja! Czy aby nie zachodzi proces będący pewną kalką: tak jak my podporządkowaliśmy sobie Naturę, niszcząc ją, tak wygenerowana przez człowieka Cywilizacja bezdusznie nas zniewala... 
Ewa Kłodzińska
Zdjęcia: Joanna Nowakowska