
Zdumiewająca jest ciągła aktualność (i przekleństwo) tych pieśni – czytam we wstępie do opracowania twórczości naszego barda czasu protestu i przełomu: „Zostały jeszcze pieśni.., Jacek Kaczmarski wobec tradycji” - ich przydatność do komentowania nieustannie przecież zmieniającej się rzeczywistości. Świadom tego faktu, Kaczmarski pogodził się również z tym, iż dzieląc się nimi z innymi ludźmi, tracił nad nimi kontrolę, oddawał je na pastwę – niestety często doraźnej, życiowej – interpretacji.
Jacek Kaczamrski (ur. 1957, zm. 2004), dla części pokolenia dzisiejszych 60. parolatków i 50. parolatków był swoistym głosem sumienia. Charyzmatyczny, cały „z Wysockiego”, ochrypłym głosem, z przyśpieszonym rytmem m. in. takich songów społeczno-politycznych, jak „Mury”, „Obława”, „Nasza klasa” , czy piosenkami historycznymi: „Rejtan, czyli raport ambasadora” , „Sen Katarzyny II”, „Lekcja historii klasycznej” rozniecał pro-Solidarnościowe myślenie i emocje. Utożsamianie jednak jego estradowego bytu barda z gitarą ze stanem wojennym byłoby zwykłym uproszczeniem. Jacek Kaczmarski wyposażony był w coraz już rzadszą społeczną wrażliwość, w etos, który myślę, nie wygasłby z zamknięciem okresu antykomunistycznej opozycji. Bo o pryncypia walczyć trzeba w każdej formacji. Najpiękniejsze idee, gdy się instytucjonalizują, niestety – pokazuje historia – ulegają wynaturzeniom. Nie wolno zatem zwalniać się z myślenia. Słowo Jacka Kaczmarskiego było siłą. Mobilizowało wielu wewnętrznie pogubionych. Pamiętam jeden z jego ostatnich koncertów, w Sali Kominkowej wtedy chyba jeszcze Pałacu Kultury, dzisiaj CK ZAMEK w Poznaniu. Z każą kolejną pieśnią cisza potęgowała się. Słuchający jakby zastygali. Nie wyli, machali marynarami, ale zastygali. Uruchamiał się proces myślenia.
Kto dzisiaj tak oddziaływuje?
Jacek Kaczmarski był przede wszystkim poetą. Napisał ponad 600 wierszy, 5 powieści i dwa libretta. Był także kompozytorem muzyki do swoich wierszy i pieśniarzem – ponad 25 lat wykonywał swoje utwory na scenie. Reprezentował nurt tzw. piosenki autorskiej, czyli w całości stworzonej przez jedną osobę, tak w warstwie tekstowej, muzycznej, jak i wykonawczej.
Książka „Zostały jeszcze pieśni... Jacek Kaczmarski wobec tradycji” jest zbiorem różnych tekstów, różnych autorów, który zebrali się na sesji w 50. rocznicę urodzin Kaczmarskiego.
Zawiera ona wspomnienia, analizy, wypisy, porównania, anegdoty. Wśród piszących o Kaczmarskim są m.in. Jan Poprawa, Filip Łobodziński, Ewa Kretkowska, Krzysztof Gajda, Piotr Załuski. Prof. Mariusz Zawodniak w swojej opinii o publikacji podkreśla: Autorzy podjęli się ciekawego i ważnego zadania - wagę i wielkość twórczości Kaczmarskiego postanowili pokazać nie tyle w odniesieniu do wydarzeń społecznych i politycznych lat 70. i 80. (kiedy powszechnie kojarzono go z Solidarnością i stanem wojennym, a jego twórczość identyfikowano jako głos opozycji) – bo tak byłoby najprościej, postanowili natomiast osadzić autora Obławy i jego dorobek w kontekście narodowych tradycji (np. romantyzmu), w kontekście „wielkich historii” (II wojny światowej) i równie wielkiego dziedzictwa kultury czy sztuki.
Może dlatego sporo w książce tzw. teoretyzowania. Niemniej dla kilku znakomitych spostrzeżeń, dla kilku intrygujących refleksji oraz cytatów, warto po nią sięgnąć.
Trupy obojętnym nurtem rzeki płyną - te słowa Jacka Kaczmarskiego też w omawianej książce powracają i brzmią zdumiewająco, jakie wiele innych jego wersów: aktualnie, i dzisiaj jeszcze mocniej - jak przekleństwo właśnie brzmią.
Grażyna Banaszkiewicz
Zostały jeszcze pieśni...
Jacek Kaczmarski wobec tradycji
pod redakcją Krzysztofa Gajdy i Michała Traczyka
Wydawnictwo MG
Warszawa 2010