Przyjaciele na ogół pomagają żyć i przeszkadzają pracować - Tadeusz Kotarbiński
Alfa Romeo poleca.. »

Na grzbietach fal - I

Wiosna, lato i znów chce się żyć. Motorowodniacy szykują sprzęt. Woda to dla nich magiczny żywioł – fascynuje, przyciąga, uzależnia.

Nic dziwnego – bezkres, wolność, zapach i kolor akwenów mogą zauroczyć. Od czego najczęściej zaczynamy swoją przygodę z wodą? Bywa różnie. Dla jednych jest to wyprawa leciwą Omegą, na której w mazurskim zakątku spędzają kilka dni, dla innych luksusowy jacht lub motorówka zacumowana w Portofino, a dla wielu narty wodne lub skuter, na którym szaleją wzdłuż bałtyckiej plaży.

Szybkości czar

Wodne skutery – zazwyczaj to właśnie od nich zaczynają swoją „karierę” miłośnicy sportów wodnych. Słońce, woda, pojazd o kosmicznych kształtach i odpowiedni, sportowy image jego użytkownika (użytkowniczki) działają cuda... Trudno oprzeć się takiemu widokowi.

Z wyborem odpowiedniego sprzętu jest podobnie jak z kupnem auta. Są skutery jedno, dwu, trzy i czteroosobowe, siedzi się nisko lub wysoko. Mają proste silniki lub piekielne motory o mocy kilkuset koni mechanicznych. Są skutery tzw. stojące – dość rzadki widok na naszych wodach – i skutery siedzące. Do ich prowadzenia nie trzeba specjalnych umiejętności. Gaz, skręt kierownicą i płyniemy. Oczywiście im szybciej, dalej, bardziej ryzykownie – tym lepiej. To nie jest sport dla mięczaków. Podobnie jak w samochodach, również w skuterach chodzi o wygospodarowanie jak największej ilości miejsca dla pasażerów. Powoli więc zacierają się granice między skuterem a łodzią motorową. Bardzo popularne i modne są tzw. jet boaty, czyli połączenie napędu klasycznego skutera z nieco większą łodzią motorową. Dało to nowe, nieznane dotychczas możliwości. Jet boaty występują w różnych odmianach i służą do rodzinnego pływania, ale także do ekstremalnej zabawy dla młodych, pięknych i bogatych, dla tych wszystkich, którym zależy na podniesieniu poziomu adrenaliny. Bardzo szybkie boaty wyposażane są w kubełkowe siedzenia z niezliczoną ilością uchwytów, w które trzeba się wczepić, by nie wypaść za burtę. Na niektórych z tych odrzutowych łodzi mieści się nawet 12 osób i mogą tam spędzać czas luksusowo. Jest lodówka i sprzęt audio z obowiązkowo głośną muzyką. Takim pojazdem można ciągnąć narciarzy wodnych i wieloosobowe banany. Pływanie na skuterach zobowiązuje. Nie wystarczą zwykłe kąpielówki, choćby najbardziej prestiżowej firmy. Do korzystania z wybranych modeli skuterów konieczna jest odpowiednia pianka, rękawiczki, buty i – czasem – kask. Natomiast miłośnikom zwiedzania podwodnych krain i jeszcze bardziej ekstremalnych przeżyć firmy proponują podwodne skutery. Na takim pojeździe, w specjalnym akwalungu, zwiedza się rafy koralowe Morza Czerwonego. I bynajmniej nie jest to rozrywka dla wybrańców.

Co pewien czas na rynku skuterów wodnych pojawia się produkt, który elektryzuje wszystkich miłośników tych maszyn.

Dwa lata temu firma Sea-Doo wypuściła najmocniejszy siedzący skuter na świecie – 215-konny model RXP, a rok później nieznany wówczas austriacki Hydrospace zaprezentował pierwszy czterosuwowy skuter stojący. W najmocniejszej wersji Hydrospace miał moc 163 KM!

Yamaha poszła za ciosem. Ale zamiast najszybszego, najmocniejszego i najdroższego modelu przedstawiła... najtańszy czterosuwowy skuter wodny na rynku. W zeszłym roku VX Sport kosztował 37 tys. złotych. W tym roku zaszokowało Kawasaki. Zaprezentowało nową maszynę Ultra 250X, wyposażoną w czterocylindrowy, 1,5-litrowy, 16-zaworowy silnik benzynowy z turbosprężarką o mocy 250 KM! Ultrę zaprojektowali ci sami inżynierowie, którzy skonstruowali piekielnie mocny motocykl Kawasaki ZZR 1400.

 

 

 

Anna Borsukiewicz

Anna Lubertowicz-Sztorc

Il Quadrifoglio, nr 20