Przyjaciele na ogół pomagają żyć i przeszkadzają pracować - Tadeusz Kotarbiński
Aktualności i nie tylko »

Wszystkie barwy lata (IV)

Drukuj

Cud nad Wisłą?
Na obrazie Jerzego Kossaka ,,Cud nad Wisłą” (olej na płótnie, wymiary 94x145) Matka Boska ,,patronuje” z niebios temu co dzieje się na bitewnym polu. Obraz powstał w 1930 r., gdy w pamięci żywe były jeszcze wydarzenia wojny polsko-bolszewickiej (1919 - 1921) a zwłaszcza bitwy w sierpniu 1920 roku.
Zdarzył się wówczas cud nad Wisłą (początkowo mówiono o ,,cudzie Wisły”, na wzór popularnego we Francji określenia ,,cud Marny”) czy też i nie? Przede wszystkim nie był to jakiś jednorazowy akt bitewny, jeden ,,cud”, a kilkunastodniowe działania wojenne na sporym obszarze. Można, oczywiście, mówić o apogeum wojny polsko-bolszewickiej (1919 - 1921) rozpoczętej ,,bitwą na koncepcje” dotyczące ziem wschodnich (Dmowski kontra Piłsudski). Działania wojenne były wstrzymywane i wznawiane, nie wszystkie przynosiły oczekiwany rezultat, np. ,,wyprawa kijowska” i zajęcie Kijowa nie uaktywniły niepodległościowo Ukraińców, natomiast zaktywizowały patriotyzm rosyjski. W efekcie majowa a potem lipcowa 1920 roku ofensywa wojsk Armii Czerwonej zmusiły wojska polskie do szybkiego odwrotu aż na linię Wisły. Wydawało się, że opanowanie stolicy Polski nastąpi niebawem.
Na początku sierpnia Naczelny Wódz - Józef Piłsudski zdecydował o koncentracji pięciu dywizji nad Wieprzem, 16 sierpnia ruszyły one pod osobistym dowództwem Naczelnego Wodza do walki. Kluczową rolę odegrał manewr oskrzydlający Armię Czerwoną. Zacięte i krwawe boje na przedpolach Warszawy, owa ,,bitwa warszawska” nazwana ,,cudem nad Wisłą” (porównywana do bitwy pod Wiedniem) - te wszystkie działania zdeterminowanych żołnierzy polskich odepchnęły bolszewików na wschód. Dwie armie rosyjskie zostały rozbite, dwie następne poważnie naruszone. Polskie grupy pościgowe odzyskały utracone tereny, a odwrót nieprzyjaciela zamienił się w paniczną ucieczkę. Tym samym Polska zachowała odzyskaną przecież nie tak dawno niepodległość i suwerenność.
Określenie ,,cud nad Wisłą” upowszechnił profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego Stanisław Stroński, który nawiązując do 8-dniowego nabożeństwa o powodzenie Ojczyzny w obronie Warszawy i kraju, napisał ,,Modliliśmy się o cud i ten się ziścił”. Są też inne wyjaśnienia tego frazeologizmu. Jedni twierdzą, że określenie wykreowała sowiecka propaganda dla zatuszowania porażki swojego wojska, inni sądzą, że ,,cud nad Wisłą” jest autorstwa opozycji, aby umniejszyć znaczenie Naczelnego Wodza Józefa Piłsudskiego w wojnie polsko-bolszewickiej. 18 marca 1921 r. traktat pokojowy, podpisany w Rydze, uregulował sprawę granic i inne istotne kwestie, łącznie ze stosunkami dyplomatycznymi.
,,Cudowna” bitwa na przedpolu Warszawy została nazwana przez dyplomatę brytyjskiego lorda d’Abernon ,,18. decydującą bitwą świata”.
W rocznicę owej bitwy Wojsko Polskie obchodzi swoje święto.
Przyroda nie zna pustki
W przyrodzie jakoś tak cicho, co nie znaczy, że nic się nie dzieje. Oto na romanse zbiera się sarnie (od połowy lipca do połowy sierpnia). Borsucze grzanie odbywa się przez całe lato, do sierpnia swoje miłosne parkoty odbywają zające - szarak i bielak oraz króliki.
A w ptasiej rodzinie - lęgi (czasem nawet trzy), opieka nad maluchami, nauka latania i już czas przygotowań do opuszczenia polskiej ziemi. Stada kilkudziesięciu żurawi zbierają się na polach i łąkach, aby najeść się do syta. Druga połowa sierpnia to już ostatni moment, aby posłuchać ich charakterystycznego klangoru. Swoje sejmiki przed odlotem organizują (bo w grupie będzie łatwiej pokonać tysiące kilometrów trasy podniebnej) nie tylko tak przez nas kochane bociany, ale i jaskółki oraz gęsi.
Największe bocianie sejmiki odbywają się w dolinach i rozlewiskach Warmii, Mazur i Podlasia. Aż 150 tysięcy tych ptaków, kojarzonych z polskim krajobrazem, uda się do swojej drugiej ,,ojczyzny” - nad afrykańskie wielkie jeziora, do dorzecza Konga albo górnego Nilu. Przed odlotem towarzyszą na polach rolnikom, bo maszyny rozjeżdżając ziemię, wyciągają dżdżownice - bociani przysmak.
Najwcześniej opuszcza nas czajka pospolita, bo już w lipcu. W połowie sierpnia odlatują wilgi, potem jerzyki i kraski, wraz z końcem lata, we wrześniu żegnamy się z drozdem, słowikiem.
Szczęśliwej podróży. I do zobaczeni oraz... usłyszenia wiosenną porą!

 

Ewa Kłodzińska