Przyjaciele na ogół pomagają żyć i przeszkadzają pracować - Tadeusz Kotarbiński
Aktualności i nie tylko »

W nieustannym dialogu z naturą

 

Czy wielkopolskie pisanki różnią się od tych, które możemy spotkać w innych regionach Polski?

 

 Przez długi czas jajka były zdobione w podobny sposób. W Wielkopolsce barwiono zazwyczaj jednobarwnie, tworząc kraszanki. Barwienie jaj ma nadać zwykłym przedmiotom wymiaru magicznego. Zwykłe jajo, zanurzone w barwniku, miało wzmocnić jego moc. Jajko związane jest z tajemnicą życia, które w nim drzemie. Większość kultur wykorzystuje ten symbol. Na słowiańszczyźnie ten symbol wzmocniony jest przez malowanie.

 

Zwyczaje wielkanocne kojarzone są z przebudzeniem nowego życia...

 

Wielkanoc wypełnia wiele zwyczajów, które są starsze niż chrześcijaństwo. Ludowa wizja świata, związana z nieustannym dialogiem z naturą, może dobrze komponować się z obrzędami religijnymi. Doskonałym przykładem jest tutaj wielkosobotnie poświęcenie ognia i wody. Te dwa żywioły są jednocześnie życiodajne, ale mają również moc oczyszczenia. To samo dotyczy poświęcenia pokarmów. Ludzie wierzyli, że na granicy przednówku i wiosny woda nabywa szczególnej mocy, ma zapewnić człowiekowi oczyszczenie. Do dziś czeka się na wiosenny deszcz. Jesteśmy przecież potomkami rolników, stąd rytualnych zachowań związanych z rolnictwem przechowaliśmy wiele. W mieście nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę, że jesteśmy związani z naturą bardziej, niż nam się wydaje.

 

 Mamy zatem typowo wielkopolskie zwyczaje, których próżno szukać w innych regionach Polski?

 

W Wielkopolsce pozostały jedynie ślady dawnych zwyczajów. Często zazdrościmy innym regionom bogactwa zwyczajów. Są jednak elementy, które jeszcze gdzieniegdzie można spotkać. Jednym z nich są to orszaki złożone z chłopaków, gdzie główną postacią jest niedźwiedź, jako symbol siły witalnej. Takie orszaki chodzą od domu do domu, składając życzenia, płatając figle. Na starej Ławicy – jednej z poznańskiej dzielnic - chodzą grupy – tzw. żandary. Jest dziad, baba, ksiądz z kropidłem i żandar – żandarm, który odpowiada za przebieg całego rytuału. Jest również muzyka, a że całość odbywa się w poniedziałek wielkanocny, to nie może zabraknąć lania wodą i gonienia za dziewczętami. Finałem tego spektaklu prowadzi uczestników na komin starej piekarni. W dawnych wsiach, te, które pozostały tego dnia suche, mogły czuć się urażone. Był to jednocześnie sposób wyrażania uczuć. Podobnymi grupami były „siwki”, gdzie centralną grupą był chłopak przebrany za konia lub grupy z kogucikiem. Piękne jest to, że wszyscy uczestnicy tego „teatru” znają swoje role. Nie ma to nic z wandalizmu, kojarzonego choćby z wlewaniem wody do autobusu. Stosunkowo nowym zwyczajem jest poszukiwanie gniazdek zająca w ogródku. Dzieci są tutaj bardzo honorowane i mają przy tym wiele radości, zwłaszcza gdy znajdą prezent. Zwyczaj ten przywędrował do nas z Niemiec i rozpowszechnił się na terenach byłego zaboru pruskiego. W innych regionach Polski ten symbol zająca jest często nieczytelny.

 

Jaki jest Pana ulubiony zwyczaj wielkanocny?

 

Moim ulubionym zwyczajem wielkanocnym jest bez wątpienia święconka. Podstawowe produkty żywnościowe, uświęcone w kościele, wracają do domu, a gdy je spożywamy, wchodzimy w nową rzeczywistość. Podobnie jest z palmami, które nie ograniczają się tylko do dekoracji, ale do przedmiotu, który obecny w domu przez cały rok zostaje w następnym roku spalony i dodany do popiołu, którym posypuje się głowy wiernych w środę popielcową. Wtedy zamyka się pewien cykl. Ma to swoją bogatą wymowę i ludową mądrość. To bardzo romantyczne.

 

Dziękuję za rozmowę