

Są to wielogodzinne a nawet... wielodobowe procesje pasyjne. Odbywają się one zwłaszcza w regionach północno-zachodnich i na południu kraju. Są tym czym karnawał masek w Wenecji! Biorą w nich udział wszyscy, są okazją do spotkań, ale i magnesem dla turystów: cudzoziemców i Hiszpanów z innych regionów kraju. Dodać należy, że ta tradycja jest, widać, w jakiś sposób usankcjonowana przez władze, bo w czasie procesji życie urzędniczo-handlowe zamiera, uliczki są zamknięte dla ruchu kołowego. Rozkwita natomiast ,,życie gastronomiczne”, bo Hiszpanie spotykają się w kafejkach, zza okien których mogą obserwować przejście procesji, w której niesione są pasos - potężne figury świętych i ukrzyżowanego Chrystusa. Kulminacyjna procesja rozpoczyna się o 18. w Wielki Czwartek, trwa prawie całą noc, aby dać... początek procesji wielkopiątkowej o piątej rano! Przez całą noc na jej trasie wszystkie lokale są czynne! W przerwie między kolejnymi procesjami, tradycją np. w Zamorze, jest posilenie się zupą czosnkową. Po odpoczynku - kolejna procesja, którą kończy... piknik! Tradycyjnymi potrawami są: chorizo czyli mocno przyprawiona (zwłaszcza papryką) kiełbasa wieprzowa, jamon serrano (szynka), salami, sery, świeże pieczywo, tortilla, owoce i wino.
My, Polacy, możemy jednak przed światem pochwalić się innym zwyczajem. To święcone. Lucjan Siemieński, XIX-wieczny poeta, krytyk literacki i publicysta, dowodził, że ,, Święcone - wszak do pamiątka z duszy słowiańskiej wyrosła, bo jej nie obchodzą w żadnym innym kraju, jak u nas (...). Spożywanie święconego jajka jest treścią, głównym symbolem obchodu, jak przy łamaniu opłatka na Wigilię kolędową(...)”.
Przypomnieć warto, że niegdyś na wsi istniał zwyczaj kolędowania księdza od domu do domu, aby pobłogosławić wszystko co przygotowano na wielkanocną biesiadę. W Wielką Sobotę urządzano też radosny pogrzeb żuru a śledzia (podstawowe jadło postne) wieszano na gałęzi.
Tradycyjna święconka to chleb i ,,wszelkie świąteczne pieczywo na pamiątkę chleba”, którym Chrystus nakarmił słuchających go ludzi i który przygotował dla swoich uczniów po zmartwychwstaniu. Kolejnym składnikiem święconego są mięso i wędliny (,,na pamiątkę Baranka Paschalnego”) oraz inne potrawy, będące pamiątką Ostatniej Wieczerzy. No, i wreszcie jajka czyli ,,znak nowego życia”. Takie jest parareligijne wytłumaczenie tego co zanosimy w Wielka Sobotę do poświęcenia w kościele. Tradycyjnie wkłada się więc do koszyczka maślanego czy cukrowego baranka ze zwycięską chorągiewką, pisanki-jaja (zrazu Kościół zakazał zdobienia i zjadania jaj w Wielkanoc, mając to za pogański zwyczaj) czyli ,,znak nowego życia”, kawałek chleba, wędliny (kawałek kiełbasy, plaster szynki czy upieczonego mięsa), cząstkę baby czy sernika, maleńki mazurek.
Święcone nam się jednak zredukowało - można rzec - ilościowo i jakościowo do niewielkiego (zwłaszcza w mieście) koszyczka. A to co w nim czasem o pomstę do nieba woła! Zwłaszcza jeśli chodzi o dziecięce koszyczki, bo w nich znajdzie się i ulubiony samochodzik, i pluszowy zajączek a i czasem ozdobne jajo drewniane. I jak się takim podzielić w Niedzielę Wielkanocną?!
Jakkolwiek jednak uczcimy Niedzielę Palmową, cokolwiek włożymy do koszyka ze święconką, zapewne zadowoleni usiądziemy do (niekryzysowego) stołu ze śniadaniem wielkanocnym. I podzielimy się jajem, życząc sobie wszelkiej pomyślności. Alleluja!
Ewa Kłodzińska