Przyjaciele na ogół pomagają żyć i przeszkadzają pracować - Tadeusz Kotarbiński
Aktualności i nie tylko »

Rok 2011 na świecie czyli otwarta puszka Pandory (I)

Drukuj

Może to był przebłysk ,,jasnowidzenia”, może dziennikarskiej intuicji... Rok temu, pisząc dla NATURALNIE polskie kalendarium za rok 2010 (,,zapiski subiektywne”) przyznałam, że boję się roku 2011. Irracjonalny (wtedy!) strach wywołała swoista powtórka mroźnego sylwestra - ten w przełomową noc 2010/2011 był jakby kalką poprzedniego. A przecież rok 2010 okazał się być ,,polskim piekłem”!
Khalas! Khalas!
Nie wiem kiedy zaczęłam bacznie przyglądać się światowym wydarzeniom? Może wtedy gdy w Kairze na ulice wyszły wielotysięczne tłumy (25 stycznia 2011 r.) rozsierdzonych głównie młodych ludzi, wołających ,,khalas”! Khalas -czyli koniec. Z rządami Mubaraka, koniec z rządzeniem za pomocą stanu wyjątkowego, cenzury, tortur, koniec z biedą i upodleniem, z życiem bez perspektyw! I te podniesione zaciśnięte pięści... Dla ludzi Wschodu najważniejsza jest karama - godność. Przez pięć kadencji rządów Hosni Mubaraka owa egipska godność ucierpiała na skutek nie dotrzymanych obietnic prezydenta, pogłębiającego się niedostatku, braku reform itd., a cierpliwość wyczerpała się. 11 lutego po 30 latach swoich rządów Mubarak poddał się presji ludu. W sierpniu rozpoczął się jego (jak i synów oraz doradców) proces. Żałosny to był widok: na salę sądową 83-letniego Mubaraka dowieziono na łóżku, podłączonego do kroplówek, umieszczonego w klatce. Sądzony za: korupcję i śmierć 800 osób, które zginęły na początku roku w protestach przeciwko jego rządom.
W tym samym czasie w Syrii już od pięciu miesięcy toczyły się krwawo tłumione protesty przeciw reżimowi prezydenta Baszara al.-Asada. Od początku marca zginęło w nich około 1700 osób.
Arabska rewolucja rozlała się - w różnych formach - na kolejne państwa. Z różnym skutkiem. W Libii, która po Tunezji (styczeń - tzw. rewolucja jaśminowa a potem krwawa jatka) i Egipcie, stała się trzecim krajem północnej Afryki, ogarniętym ludową rewolucją, rozpoczęło się polowanie na Muammara Kaddafiego. Za jego głowę pewien biznesmen wyznaczył nawet nagrodę 1,7 mln dolarów. Najpierw jednak rewolucja przerodziła się w krwawą wojnę domową pełną nienawiści między powstańcami a broniącymi dyktatora afrykańskimi najemnikami. Dodatkowo NATO przeprowadzało kolejne naloty. W powstaniu przeciw reżimowi Kaddafiego zginęło od połowy lutego do końca sierpnia ponad 20 tysięcy ludzi. Sytuację pogarszał fakt braku jasnych, poza zabiciem dyktatora, celów polityczno-ekonomicznych rewolucji. W połowie październiku żywot uwielbiającego bogactwo, blichtr narcystycznego ekscentryka - dyktatora, po jego 41 latach rządów dobiegł końca. Do ostatnich chwil życia wierzył, że jest kochany przez swój lud, że uda mu się umknąć (wraz z bogactwem, oczywiście) powstańcom, osiąść w jakimś zaprzyjaźnionym państwie, np. Gwinei Bissau. Tymczasem na wieść o śmierci tyrana rozradowany lud wyległ na ulice. Zdjęcia poranionego zakrwawionego, odartego z munduru, bielizny Kaddafiego obiegły cały świat. Marny i żałosny to był koniec ponad 40-letnich rządów. Kto wysłał ową ostatecznie śmiercionośną kulę - nie wiadomo. Czy 18-letni Mahammad el-Bibi, pozujący do kamer ze złotym pistoletem Kaddafiego?
Ta arabska ,,Wiosna Ludów” nie zaczęła się nagle, tyle tylko, że my, Europejczycy zajęci własnymi problemami nie dostrzegaliśmy kolejnych gospodarczych i politycznych wiraży w tamtych odległych stronach świata, które interesują nas dopiero w czasie... wakacji. Wtedy, w styczniu rozpoczęła się nowa faza w historii narodów arabskich.
Proces zmian w tamtym rejonie świata trwa...
Tymczasem w nocy z 1 na 2 maja Amerykanie przeprowadzili akcje pod kryptonimem ,,Geronimo” w efekcie której zginął przywódca Al.-Kaidy Osama bin Laden. Przez długi czas trwały spekulacje czego obawiali się Amerykanie skoro zrezygnowali ze schwytania bin Ladena żywego (a była taka możliwość) i doprowadzenia do procesu. Być może chodziło o kompromitujące tajemnice CIA. Operacja ,,Geronimo” została przygotowana tak pieczołowicie, że zaraz po zabiciu bin Ladena (wielu twierdzi, że była to egzekucja), pochowano go błyskawicznie z pokładu amerykańskiego lotniskowca ,,Carl Winson” w Morzu Arabskim, aby nikt nie mógł pielgrzymować na jego grób.
Niespokojna Europa
To było 22 lipca, piątek, godz. 15.20. Norwegia - Oslo. I nieco później - wyspa Utoya. Data, która czarnymi zgłoskami zapisała się nie tylko w historii spokojnej, pracowitej Norwegii, ale także w historii Europy. A wszystko za sprawą szaleńca opanowanego żądzą wprowadzenia ,,nowego ładu Andersa Behringa Brevika, który z przemyślaną precyzją od ponad dwóch lat przygotowywał się do tego, czego z premedytacją i zimną krwią dokonał w jeden dzień. Najpierw huknęły cztery bomby podłożone w ministerialnym nowoczesnym budynku rządowej dzielnicy Oslo. Zanim ludzie zdołali opanować swoją bezradność, strach (przed następnymi eksplozjami), chaos, zanim policja i rozmaite pogotowia ratunkowe udzieliły pierwszej pomocy (8 osób zginęło, 15 zostało ciężko rannych), Brevik już zadziałał na wyspie Utoya, w miejscu gdzie biwakowa młodzież z Partii Pracy. Masakra, istne pandemium do jakich tam doszło, może najlepiej charakteryzuje tytuł z ,,Angory” (nr31): ,,Szaleniec zabił 85 norweskich dzieci. Udawały, że nie żyją. Ale on wracał i strzelał im w głowę...”. Mówi się, że to co wydarzyło się w ten lipcowy dzień na wyspie to największa tragedia, jaka spotkała Norwegów od czasów II wojny światowej. ,,To był norweski wrzesień 2001” skomentował norweskie wydarzenia red. Krzysztof Mroziewicz. I już nic nie będzie w tym kraju takie jak przed owym krwawym koszmarem.
Kilkanaście dni później ulice Londynu i kilku innych brytyjskich miast zamieniły się w miejsce bezprawia, ognia, aktów bezmyślnego wandalizmu, kradzieży. A zaczęło się od postrzelenia w trakcie aresztowania czarnoskórego Marka Duggana, domniemanego handlarza narkotyków. Najpierw jego rodzina chciała od policjantów dowiedzieć się co się stało. Nie otrzymawszy odpowiedzi bliscy Duggana noc spędzili przed posterunkiem policji. Do rodziny dołączyli inni. A potem, już lawinowo, zaczęły się akty przemocy, niszczenia i plądrowania sklepów, podpalania samochodów i domów itd. Sterroryzowani ludzie, zwłaszcza w dzielnicy Tottenham, bali się wychodzić na ulice, policja dość bezradnie przyglądała się watahom chuliganów. Cały świat poznał historię 32-letniej Polki Moniki Kończyk, która wyskakiwała z okna płonącej kamienicy. Brawurową fotografię zamieściły gazety na całym świecie!
W kilkudniowych zamieszkach tysiące ludzi straciło mienie, dach nad głową, miejsca pracy. Kilka osób zginęło. Aresztowano 1200 chuliganów.
Warszawa, 11 listopada, Święto Niepodległości. Manifestacja i kontrmanifestacja. Miało być pokojowo. W samo południe ultralewicowcy i anarchiści zaatakowali członków grupy rekonstrukcji historycznej. Ponoć... przez pomyłkę, w przekonaniu, że to narodowcy (były też inne wersje wydarzeń). Do akcji wkroczyła policja. Plac Konstytucji - kolejne starcia, wybuchające petardy i regularna bitwa z policją. W ruch idą butelki, bruk, deski z ławek - z jednej strony i - jako odpowiedź - z drugiej strony: gaz łzawiący i armatki wodne. Plac Konstytucji zniszczony, telewizyjne wozy transmisyjne uszkodzone, dwa spalone. Kilkadziesiąt osób rannych, ponad 200 chuliganów zatrzymanych. Byli wśród nich także obcokrajowcy... Wstyd i hańba - tak scharakteryzowano warszawskie ,,obchody” Święta Niepodległości.
Liege w Belgii, 13 grudnia 2011 roku. Stragany jarmarku bożonarodzeniowego nie są jeszcze czynne, bo i pogoda paskudna. Mimo to po placu św. Lamberta kręci się sporo ludzi. Nagle z dachu piekarni jakiś mężczyzna rzuca trzy granaty. Jeden trafia w zatłoczony przystanek autobusowy. Potężne eksplozje. Ludzie, ociekając krwią, uciekają w popłochu. Za chwilę rozlega się kanonada z kałasznikowa. I znowu: chaos, krzyki, płacz. Zamachowiec to pochodzący z Maroka, 33-letni Nordine Amrani. Kończąc swoje krwawe dzieło (6 osób zmarło od poniesionych ran, ponad 120 zostało, także ciężko, rannych) , strzela sobie w głowę. Badający sprawę twierdzą, że działał w amoku.
Czy Europa oszalała?

 

Ewa Kłodzińska