Przyjaciele na ogół pomagają żyć i przeszkadzają pracować - Tadeusz Kotarbiński
Aktualności i nie tylko »

Na gniewskim zamku

Drukuj

Dziś Gniew liczy niespełna siedem tysięcy mieszkańców. Nad miastem króluje imponujący zamek. Warto w drodze z Bydgoszczy do Gdańska zatrzymać się tu na chwilę, aby usłyszeć „mowę wieków”. Każdy zamek ma swoją ciekawą i nieraz burzliwą historię. Warto ją od czasu do czasu opowiedzieć.

Już samo przybycie Krzyżaków na te ziemie jest ciekawą historią. W 1283 roku podpisano w Miliczu układ pomiędzy oliwskimi cystersami a Krzyżakami. Kończył on długi spór o te ziemie na korzyść Zakonu. W ten sposób Gniew stał się nie tylko ważnym ośrodkiem handlowym, ale również pierwszą militarną twierdzą krzyżacką na zachodnim brzegu Wisły. Budowano go około czterdziestu lat. Na trzy lata przed grunwaldzką wiktorią, Gniew mógł się pochwalić niezłym arsenałem: 510 koni, 162 egzemplarze kusz oraz około 40 tysięcy bełtów. W zbrojowni znajdowało się kilka sztuk broni palnej. Trzy lata później jednak okazało się, że uzbrojenie to jest niewystarczające. Zamek w wojnie poddał się niemal bez walki. Na mocy ustaleń pokojowych powrócił pod berło krzyżackie i został niezwłocznie dozbrojony. Wiele nie brakowało, aby w kolejnej wojnie zamek wpadł w ręce Polaków. Mieli oni przewagę militarną, jednak ostatecznie do oblężenia nie przystąpiono. Okazało się, że wojska polskie zdradził rycerz z ziemi wschowskiej, niejaki Jan Kramnowo. Sam król rozkazał przeprowadzenie śledztwa w tej sprawie, a winnych wkrótce skazano na śmierć.

Podczas wojen polsko-szwedzkich zamek ponownie stał się ważnym obiektem militarnym. Był on już wówczas w rękach Polaków, a Jerzy Sebastian Lubomirski przetrzymywał w zamkowych lochach jeńców wojennych. Okazało się jednak, że Szwedzi planowali uciec. Niestety panowie bardziej od wolności umiłowali pociąg do trunków. Otworem wydłubanym w ścianie lochu przedostali się do piwnicy z winem. Na jeden raz opróżnili trzy beczki, a efekt tej „spektakularnej” akcji łatwo było przewidzieć.

Przez kolejne lata zamek dostawał się najpierw w ręce Prusaków, a po odzyskaniu niepodległości stał się na powrót polską własnością. W 1921 roku niemiecki szpieg podpalił zamek. Zniszczeniu uległo zadaszenie i trzy skrzydła zamku. W czasie II wojny światowej hitlerowcy urządzili w twierdzy paramilitarną szkółkę dla Hitlerjugend oraz internowali, a później rozstrzelali 1800 mieszkańców Tczewa. Po zakończeniu działań wojennych, zamek popadał w ruinę. Pewnie byłoby tak po dzień dzisiejszy, gdyby towarzysz Wiesław nie zachwycił się urokiem zamku. Nakazał doprowadzenie go do stanu używalności.

Dziś zamek udostępniony jest do zwiedzania. W pałacu Marysienki, zbudowanym przez króla Jana III Sobieskiego urządzono hotel z malowniczym widokiem na Wisłę. Zamek jak dawniej tętni życiem, między innymi za sprawą Międzynarodowego Konnego Turnieju Rycerskiego Króla Jana III Sobieskiego. W tym roku odbędzie się on w dniach 26-27 lipca. Turniej gniewski, pośród innych turniejów i festynów historycznych najbardziej zbliżony jest do znanych z literatury wyobrażeń o prawdziwym turnieju rycerskim .

Po turniejowych emocjach warto przysiąść w stylizowanej, średniowiecznej karczmie, serwującej staropolskie dania. Potem pozostaje jeszcze spacer po dwóch okolicznych rezerwatach przyrody. Jest ona równie fascynująca, jak historia gniewskiego zamku.

Każdy zamek – również i ten - ma swoją legendę. W latach 1407-1410 komturem gniewskim był Zygmunt von Ramungen, zarządzał on zamkiem oraz całą komturią gniewską. Był on bardzo dobrym gospodarzem oraz opiekunem, zarówno dla mieszkańców zamku jak i dla swych poddanych. Mimo, że był wielkim zwolennikiem pokoju i sprzeciwiał się wojnie polsko-krzyżackiej, zginął pod Grunwaldem. Mówi się, że od tego czasu zaczął pojawiać się jako duch na gniewskim zamku zawsze wtedy, kiedy zamek popadał w ruinę i potrzebował odbudowy. Pojawił się również w czasie wielkiego pożaru zamku, który w lipcu 1921 r. przemienił ruinę w twierdzę. Wędrując po zgliszczach zamku krzyczał: „Ja, Zygmunt von Ramungen, komtur gniewski i pan na zamku, wszech razem i każdego z osobna, który do zniszczenia zamku się przyczynił - przeklinam! A zapewniam, że nie spocznę, póki zamek, nie patrząc czyj będzie do pierwotnej potęgi, sławy i stanu nie wróci. Drżyjcie i szukajcie bogactw na jego naprawę !"Jeszcze dziś gniewianie bajają, jak to nocą po zamkowych korytarzach snuje się duch dobrego komtura. Zamek tymczasem powraca do lat dawnej świetności, tak, że duch krzyżaka póki co nie ma chyba zbyt wiele roboty.

 

Piotr Chudziński

18.07.2008.