
Pewien człowiek zajmował się renowacją zabytkowych fortepianów. Pech chciał, że były to instrumenty w których klawiatura była wykonana z kości słoniowej. A ponieważ handel kością słoniową jest zabroniony, człowiek ten popadł w niemałe kłopoty. Trzy instrumenty skonfiskowano, a sam renowator został oskarżony o złamanie prawa.
Na nic zdały się tłumaczenia, że kość słoniowa pozyskiwana jest z innych klawiatur pochodzących ze starych, nie nadających się do remontu fortepianów. Aby się wytłumaczyć, renowator musiał wypełnić bardzo szczegółowy formularz. Z powodów w moim mniemaniu oczywistych, nie mógł podać wszystkich danych zawartych w formularzu, jak choćby gatunek czy płeć słonia z którego została pozyskana owa kość. Pamiętać trzeba, że klawiatura w fortepianie nie jest wykonana w całości z kości słoniowej, jest to raczej drewno, pokryte cienką warstwą kości. W każdym razie, jak nasz bohater tak męczył się z ustaleniem, czy słoń był płci męskiej czy żeńskiej i czy był indyjski, czy raczej afrykański, organa badające sprawę zaproponowały... przeprowadzanie badań DNA słonia z którego kości została wykonana klawiatura. W dodatku okazało się, że porównanie numerów katalogowych dwóch z trzech zarekwirowanych fortepianów wykazało, że pochodzą one sprzed 1947 roku, a zgodnie z prawą posiadanie kości słoniowej sprzed tej daty nie jest karalne. Rzecznik prasowy policji, natychmiast jednak wyjaśnił, że z fortepianami jest podobnie, jak z samochodami. Samochód może być legalny, ale części w nim zamontowane mogą być z kradzieży. Na tej samej zasadzie - tłumaczył - należy podchodzić do tego typu przedmiotów, jak fortepiany.
Sprawa trwa już ponad 4 miesiące, a człowiek, który - zapewne jako nieliczny - zajmuje się przywracaniem dawnej świetności, zapomnianym instrumentom nadal ma kłopoty. Organa ścigania jakby nie rozumiały, że nie można taką samą miarą mierzyć handlarza kradzionymi częściami na giełdzie samochodowej i renowatora zabytkowych instrumentów. Jak często w takich przypadkach bywa, zabrakło zdrowego rozsądku.
Warto jednak zastanowić się, co by się stało, gdyby podejrzany poddał się woli urzędników i przestał w swoim warsztacie stosować kość słoniową, pozyskaną - przypomnijmy - ze zdezelowanych instrumentów. Oczywiście musiałby wymienić klawisze w fortepianach na plastikowe, choć znawcy muzyki zwracają uwagę, że czynność taka porównywalna jest z montowaniem kół szprychowych w mercedesie. Problem kości i tak nie znika, ponieważ renowator nadal byłby w posiadaniu nielegalnych klawiszy z kości słoniowej. Czyli nadal byłby przestępcą. Mógłby oczywiście owe klawisze wyrzucić na śmietnik, na gdzie znalazłby je bezdomny, stając się jednocześnie przestępcą.
Tak więc nie ma co z taką kością robić, tylko dobrze ją zakopać, aby nikt jej nie znalazł, chyba, że byłby to ktoś, komu źle życzymy. A instrumenty i ich brzmienie? No cóż.. kto by się tym przejmował.
Piotr Chudziński
06.06.2007.