Przyjaciele na ogół pomagają żyć i przeszkadzają pracować - Tadeusz Kotarbiński
Aktualności i nie tylko »

Czyste sumienie sięgnęło DNA...

Wykorzystywanie zwierzchnictwa w stosunku do podwładnych i zależnych jest stare jak świat, a w współczesnej demokracji przybiera formę finezyjnej psychicznej przemocy w formie karalnego mobbingu. Natomiast proponowanie, wymuszanie i korzystanie przez osobę publiczną z nieodpłatnej usługi seksualnej, w zamian za świadomie przyjętą propozycję pracy, jest niemoralne, ale nie daje się zakwalifikować jako molestowanie ani jako prostytucja. Ta ostatnia jest szybką ustną umową "jak i za ile", natomiast w siedzibie partii takie porozumienie jest przez strony "negocjowane" i "ważone", by osiągnąć zamierzone cele. Sprawę komplikuje fakt, że ferujący pracę poseł, za własną przyjemność, płaci publicznymi pieniędzmi, czyli przywłaszcza sobie pieniądze podatników. Molestowanie seksualne zaś polega na wyrafinowanym, nachalnym, ukierunkowanym na seks, traktowaniu drugiej osoby, która sobie tego nie życzy, nie akceptuje i wzbrania się, ale zawstydzona, poniżona i uwikłana w środowiskowe zależności nie zgłasza tego władzom.
Zawarta na tak niemoralnej podstawie umowa, zostanie wkrótce zerwana i osoba wyrzucana z pracy, będzie się domagać rekompensaty lub z zemsty wywoła aferę. Jeżeli w biurach poselskich powyższe zależności i "umowy" występują w regionach z strukturalnym bezrobociem, wśród "cnotliwych przestępców" o podobnej orientacji etyczno-moralnej i za przyzwoleniem przełożonych, to łatwo o konflikt. Biuro partyjne jest wysokim drzewem z parlamentarną koroną i dobrze widocznymi szczegółami "garderoby" polityków. Sposób traktowania i odnoszenia się do kobiet przez niektórych "ważnych" i frywolnych panów posłów jest niegodny mężczyzny naszego kręgu kulturowego. Od dawna za parawanem poselskiego immunitetu te osoby same się kompromitują niekompetencją, pazernością, grubiaństwem, brutalnością, nieobyczajnością i wyrokami sądowymi. Cierpi na tym standard naszej młodej demokracji, a dla PiSu jest uzupełnieniem prostackiego kupowania posłanki Beger przez niemoralne osoby, w ramach "moralnej odnowy". Korzyścią seksafery jest zwrócenie uwagi i potępienie często w pracy praktykowanego molestowania w formie mobbingu i seksoferty oraz przemawia za wprowadzeniem większościowej ordynacji wyborczej umożliwiającej wyłonić lokalnych dobrze znanych i moralnie sprawdzonych kandydatów na posłów.
Wiarygodność i czystość sumienia uwikłanych w skandal stron musiały sięgnąć "DNA", by wyjaśnić wątpliwości matki, której pomylili się ojcowie jej dziecka. Posłużenie się 3 i pół letnim dzieckiem jako dowodem w sprawie politycznej jest wybitnie naganne, ponieważ ono nic tutaj nie zawiniło, a po latach źli ludzie, podobni do autorów obecnej afery, z podłych pobudek poinformują dorosłą panienkę o jej "kryształowym" rodowodzie.
Niestety, życie wykazuje, że za jakiś czas, nowa afera przyćmi obecną i jej bohaterowie będą nadal u władzy z "czystym, bo nie używanym sumieniem".

 

Prof. Antoni J. Dziatkowiak