


Jak oszukać post
Podróżujący po Polsce w XVII wieku francuski duchowny Paulmiers, przyłapany w poście na jedzeniu sera, musiał się mocno tłumaczyć przed rozsierdzonymi tym „zuchwalstwem” Polakami. I zupełnie nie rozumiał ich zastrzeżeń! Bo też kto jak kto, ale właśnie Francuzi, znani z umiłowania dobrego i wykwintnego jedzenia, wiele zrobili, aby postne nakazy... ominąć, ale Kościołowi się nie narazić. Dzięki takiej postawie mają wielkie zasługi w rozwoju gastronomii! Wymyślili m.in. wiele wyrafinowanych potraw z ryb, mleko z migdałów i migdałowy ser czym „zastępowano” produkty zwierzęce. Czyż jednak były one potrzebne skoro jedna z siedmiu części menu kardynała Bolonii (XVI w.) zawierała „rozgwiazdy morskie i raki w winie gotowane(...). Gotowane kraby morskie w białym sosie z ziarenkami jabłka granatu. Czarna ryba gotowana z majerankiem. Dorsz po hiszpańsku z sosem gorczycowym. Fałszywe sznycle cielęce z grilowanej ryby, podane z cukrem i cytryną. Zapiekanka z tuńczyka. Tort z węgorza i szpinaku. Tort marcepanowy(...). Żółw z ciasta(...)”. Skoro już o kulinariach postnych mowa to dodajmy jeszcze, że dzięki niemu wzrosła niegdyś popularność wyrobów mącznych. Kucharze wymyślili wiele rodzajów pierogów (aby ,,kochany Pan Bóg nie widział co jest w środku”), zaczęto jadać kasze a ryby i owoce morza przygotowywano tak, aby zastąpiły mięsiwa i kiełbasy.
W czasach sarmackich (a ówcześni szlachcice słynęli z obżarstwa) sporym powodzeniem cieszyły się hodowane w okolicznych stawach karpie. Według relacji odwiedzających Polskę cudzoziemców ryby na sarmackim stole były istną delicją, podawaną w rozmaity sposób
Płacze i wyrzeczenia
Rejestr zakazów postnych był długi. Wśród nich były też dotyczące wypełniania małżeńskich obowiązków. I rzeczywiście w wielu domach sypialnie zamykały się przed mężami: od Środy Popielcowej do rezurekcji! Tymczasem pewien jegomość, zazwyczaj stroniący od szpetnej i jędzowatej żony, właśnie od Środy Popielcowej poczuł do niej wielki pociąg. Nadmiar figli małżeńskich tłumaczył księdzu jako formę wielkopostnego umartwiania się! Z kolei pewien XVII-wieczny szlachcic od Środy Popielcowej tak nasilił picie okowity, że nie trzeźwiał prawie wcale. Skarcony przez księdza tłumaczył, że upija się wyłącznie na... smutno, umartwiając w ten sposób duszę a alkoholowy smutek pozwala mu na wieczorne wielkopostne płacze!
Przedwielkanocne wyrzeczenia nie omijały nikogo: „Nawet dzieci, którym bogobojne matki chowały zabawki a czytane wieczorami bajki zastępowane były „Żywotami świętych”. Dziewczyny grywały na fortepianach co najwyżej smętne nokturny albo instrumenty milkły zupełnie. Zmieniał się strój młodszych i starszych pań. Dziewczęta musiały zrezygnować z noszenia kolorowych wstążek, matrony odwieszały do szaf strojne toalety, chowały biżuterię.
Nie tylko dziwaczne – przynajmniej z naszego współczesnego punktu widzenia – było postne zachowanie, ale równie niedorzeczne księżowskie pokuty. A wśród nich np. zakaz składania towarzyskich wizyt, chodzenia na koncerty czy nakaz zmiany... fryzury na mniej twarzową! Pewna pani tak się naraziła w okresie postnym swoimi grzechami, że musiała publicznie rozpruć poduszkę (przy wietrznej pogodzie!), pozbierać co do jednego wszystkie piórka i przynieść je do kościoła. Dopiero wówczas ksiądz uznał pokutę za wykonaną!
Ewa Kłodzińska